Tak wygląda nowe Renault Master 2024
Nowy Master trafi do sprzedaży wiosną przyszłego roku. W pełnej wersji elektrycznej van spod znaku rombu zapewnia na jednym ładowaniu maksymalny zasięg do 410 kilometrów. Ceny nie zostały jeszcze ujawnione.
Nowe Renault Master zwraca uwagę stylistyką przedniego pasa. Zdobi go nie tylko zmodyfikowane logo producenta i cienka listwa ozdobna, która biegnie przez całą szerokość maski. Kształt litery „C” przybrały światła dzienne o wyraźnie zaznaczonych konturach. W porównaniu z modelem poprzedniej generacji współczynnik oporu powietrza zmniejszył się aż o 20%, co pozytywnie wpłynęło m.in. na komfort akustyczny w kabinie. Ponadto warto zatrzymać wzrok na krótkiej linii maski, bardziej pochylonej szybie czołowej, wlotach powietrza w zderzaku, inaczej uformowanych obudowach lusterek czy na zwężeniach tylnej części nadwozia.
Bez względu na wersję modelową Mastera samochód francuskiej marki dysponuje systemem multimedialnym OpenR Link oraz dziesięciocalowym ekranem dotykowym, bezprzewodowym interfejsem Android Auto i Apple CarPlay, jak również możliwością nawiązania zdalnej łączności z pojazdem za pomocą aplikacji My Renault. Za dopłatą klient otrzyma bardziej rozbudowaną wersję zestawu infotainment, która zawiera chociażby funkcję obsługi głosowej, nawigację HD Google Maps z narzędziem do planowania trasy czy ponad 50 aplikacji dostępnych za pośrednictwem Google Play.
W gamie silnikowej Renault Mastera pojawią się wersje wysokoprężne Blue dCi o mocy od 105 do 170 KM. Jak podkreśla producent, diesle nowej generacji charakteryzują się niższym spalaniem i emisją dwutlenku węgla. W dobie postępującej elektromobilności coraz większe znaczenie zyskiwać będą warianty wyposażone w akumulatory trakcyjne o pojemności 40 lub 87 kWh. Ten ostatni jest w stanie pokonać na jednym ładowaniu nawet do 410 kilometrów (pomiar cyklu WLTP).
W planach jest uruchomienie funkcji pozwalającej wykorzystać „baterię” Mastera do zasilania gospodarstwa domowego lub jako mobilny magazyn energii. Jako ciekawostkę warto dodać, że francuski „dostawczak” zostanie ponadto przystosowany do zasilania paliwem wodorowym.