Isuzu D-Max – jego siła tkwi w prostocie
Pickup
Isuzu D-Max to pikap już nienajmłodszy - jego druga generacja weszła do produkcji 15 lat temu, przechodząc po drodze kilka modernizacji. W segmencie pikapów przegrywa jedynie z Fordem Rangerem, Toyotą Hilux i Volkswagenem Amarokiem. Sprawdzamy zalety i wady Isuzu D-Max.
Ten pikap marki Isuzu wszedł do produkcji w 2002 roku, zaś od 2011 roku fabryczne taśmy opuszcza druga generacja modelu D-Max. Ostatni face lifting modelu przeprowadzono w 2023 roku. Co ciekawe, produkcja Isuzu D-Max II odbywa się m.in. w Chinach, na Filipinach, w Indonezji, Malezji, Tajlandii, Malezji, Tunezji, Egipcie, Nigerii, RPA, oraz w niektórych krajach Ameryki Południowej. Ta długa lista najlepiej świadczy o tym, że produkcję tego typu aut lokuje się przede wszystkim tam, gdzie są słabe drogi lub wręcz ich nie ma, w związku z czym potrzebny jest prosty pojazd uterenowiony o charakterze uniwersalnym. Z kolei zapotrzebowanie na rynki europejskie zaspokajane jest przez fabryki Isuzu ulokowane w Wielkiej Brytanii, Portugalii, czy Turcji.
Spis treści
Isuzu D-Max – wymiary i funkcjonalność
W Polsce pikap Isuzu oferowany jest w trzech odmianach nadwoziowych: z dwudrzwiową kabiną pojedynczą, z czterodrzwiową kabiną podwójną oraz wariant z kabiną czterodrzwiową wydłużoną. Na naszym rynku najpopularniejsza i zarazem najbardziej wszechstronna jest odmiana z kabiną czterodrzwiową. Z kolei D-Max z pojedynczą kabiną, bądź wydłużoną bywa wybierany jako podwozie do zabudowy, np. przez podmioty z sektora energetycznego.
Czterodrzwiowe Isuzu D-Max pikap, czyli wariant w Polsce najczęściej spotykany, ma 5265 mm, 1870 mm szerokości oraz 1790 mm wysokości. Prześwit mierzy 240 cm, a każdy wariant japońskiego pikapa ma rozstaw osi 3125 mm. Dopuszczalna masa całkowita wynosi 3100 kg, masa własna pojazdu 2 tony, zaś maksymalna ładowność – 1100 kg. D-Max może holować hamowaną przyczepę o masie do 3,5 tony lub niehamowaną do 750 kg. Jeśli chodzi o wymiary przestrzeni ładunkowej w opisywanej wersji z czterodrzwiową kabiną podwójną, są one następujące: długość 1495 mm, maksymalna szerokość 1530 mm, zaś wysokość 490 mm. Zbiornik paliwa ma pojemność 76 litrów.
Isuzu D-Max – silnik, moc
Turbodiesel o pojemności 1,9 litra, dysponujący mocą 163 koni mechanicznych, to jedyna opcja na naszym rynku. Jednostka ta współpracuje z automatyczną, sześciostopniową skrzynią biegów i ma wtrysk paliwa typu Common-Rail. Napęd przenoszony jest na cztery koła. Jeśli chodzi o częste wykorzystywanie tego typu aut jako ciągników do różnego typu przyczep, przydałaby się pewnie większa moc, np. ok. 250 KM, jaką oferują czołowi rywale. Isuzu nie ściga się jednak w kwestii osiągów np. z Fordem Rangerem w wyczynowej wersji Raptor, a stara się raczej dostarczyć prostego pikapa w wersji o mocy optymalnej do potrzeb i zapewniającej relatywnie niskie osiągi i w stosunkowo niskiej cenie.
Isuzu D-Max – cena
Podstawowe Isuzu D-Max L, z pojedynczą kabiną dwudrzwiową, kosztuje 137 699 zł. Ceny najpopularniejszej wersji z kabiną podwójną czterodrzwiową, w zależności od specyfikacji wyposażenia, mają ceny od 176 294 zł (L), 181 983 zł (LS), 197 912 zł (LSX), do 204 738 zł za topowy wariant LSE. Odmiana z kabiną wydłużoną, czterodrzwiową w specyfikacji LSE, wyceniona została na 199 049 zł.
Isuzu D-Max – wrażenia z jazdy
Isuzu D-Max nie jest bulwarowym pikapem dla majętnych pozerów z wielkich miast i korporacji, którzy w weekendy przedzierzgają się w offroadowe demony, krążące dumnie w swych pikapach czy wielkich SUV-ach od jednego klubu do drugiego. Oczywiście, można dołożyć sporo akcesoriów, nadających autu bardziej bojowego wyglądu, ale nie zmienią one faktu, że Isuzu D-Max zostało stworzone do ciężkiej pracy w trudnych warunkach. Wygoda jazdy jest w jego przypadku umiarkowana, prowadzi się bardziej jak ciężarówka niż samochód osobowy, nie można się po nim spodziewać żadnych fajerwerków ani ekstra gadżetów. W zamian dostajemy solidnego pracownika, który zawiezie nas tam, dokąd wiele innych samochodów nawet się nie zbliży. To czyni z Isuzu D-Max znakomite auto do zastosowań profesjonalnych, np w różnego rodzaju służbach. To po prostu pikap z prawdziwego zdarzenia, z samego sedna definicji auta roboczego.
Isuzu D-Max – podsumowanie
Pikapy to auta specyficzne i nie dla każdego. Docenią je fani off-roadu, potrzebujący jednocześnie auta uniwersalnego i praktycznego – które dużo przewiezie i wjedzie niemal wszędzie. Auta tego typu świetnie się sprawdzają także jako ciągniki do przyczepy, np. do przewozu koni, czy motorówki, tudzież sprzętu budowlanego. Isuzu D-Max w porównaniu do czołówki segmentu, to pikap starszej konstrukcji i propozycja raczej budżetowa. I w tym pewnie właśnie jego siła – że oferuje przyzwoitą jakość za rozsądną cenę, dzięki czemu często wygrywa przetargi i staje się wszędołazem i wołem roboczym dla pograniczników, strażaków i stróżów prawa.
Czołówka segmentu pikapów w Polsce według danych IBRM Samar i aplikacji Mototrendy+ to: Ford Ranger, Toyota Hilux oraz bliźniak techniczny Rangera, czyli Volkswagen Amarok. Czwarta lokata w 2025 roku przypadła Isuzu D-Max, a piąta KGM Musso Grand (d. Ssangyong). Powoli do gry wchodzą także chińskie pikapy, jak np. JAC T8 Pro, Maxus T60 Max, czy Foton Tunland, jednak nie są to na razie duże liczby sprzedażowe. Pozycja Isuzu D-Max w Polsce poprawiła się na pewno po tym, gdy ze sprzedaży w Europie wycofane zostały Nissan Navara i Mitsubishi L200 – pikapy bardzo popularne w wielu regionach świata. Lukę po nich będą próbowały wypełnić marki chińskie, jednak ww. mocna czołówka segmentu plus prosty i tańszy Isuzu D-Max, jeszcze długo mogą być liderami w tym specyficznym segmencie polskiego rynku.
tekst: Piotr Mieszkowski i Dariusz Balcerzyk; zdjęcia: Krzysztof Panek