Volkswagen Golf GTI. Stworzony z pasji nie z potrzeby

Testy i prezentacje
7 Paź '26
Tomasz Kamiński
Źródło: IBRM Samar

Volkswagen Golf GTI pierwszej generacji zadebiutował w 1976 roku. Pięćdziesiąt lat później powstał jubileuszowy Volkswagen Golf GTI Edition 50. W nietypowym porównaniu sprawdzamy czym kusił model sprzed pół wieku, a czym zachęca do zakupu obecne wydanie niemieckiego kompaktu dumnie wożącego na nadwoziu litery GTI

Volkswagen Golf pierwszej generacji zadebiutował w 1974 roku. Samochód zyskał uznanie klientów i do zakończenia produkcji w 1983 roku powstało łącznie 6,9 mln egzemplarzy tych samochodów. Dwa lata po narodzinach pierwszego wydania Golfa pojawił się samochód, którego powstanie nie wynikało z potrzeby chwili, ale z pasji.

Źródło: IBRM Samar

Volkswagen Golf GTI pierwszej generacji, bo o nim mowa opracowywany był początkowo przez pracowników w tajemnicy przed zarządem. O tym, że budowano taki model wiedział tylko szef działu prasowego firmy Anton Konrad. Kiedy prace były już mocno zaawansowane projekt zaprezentowano członkowi zarządu Wernerowi Schmidtowi. Auto spodobało mu się i postanowiono dzieło doprowadzić do końca.

Zarząd uznał wreszcie, że pojazd jest ciekawy i ruszy jego produkcja. Jednak włodarze niemieckiej marki nadal byli sceptyczni wobec Volkswagena Golfa GTI i uznali, że będzie to niszowy model, który kupi może jakieś 5 tys. kierowców.

Źródło: IBRM Samar

Przyszłość pokazała, że były to mylne założenia. Samochód powstawał do 1983 roku i został wybrany przez aż 462 000 klientów. Pierwotnie samochód miał benzynowy silnik 1.6 o mocy 110 KM, a w 1982 roku wprowadzono jednostkę 1.8 generującą 112 KM. We Francji sprzedawano 136-konną odmianę, a w Stanach Zjednoczonych Volkswagen Golf GTI pierwszej generacji miał silnik produkujący zaledwie 91 KM.

Volkswagen Golf GTI – obecnie GTI można mieć na trzy sposoby

Volkswagen Golf GTI numer jeden w 1983 roku odszedł na emeryturę, ale jego sukces sprawił, że nie zrezygnowano z rasowej wersji z literami GTI na nadwoziu. Tego typu modele pojawiały się w kolejnych wydaniach Volkswagena Golfa, a ostatnia bazuje na Golfie ósmej generacji, który zadebiutował w 2019 roku.

Obecnie w ofercie są trzy wersje rasowego Golfa z oznaczeniem GTI na nadwoziu. Najsłabszy to Volkswagen Golf GTI 2.0 TSI o mocy 265 KM. Następnie jest Volkswagen Golf GTI Clubsport, którego jednostka 2.0 TSI generuje 300 KM. Wreszcie najmocniejszy to Volkswagen Golf GTI Edition 50 2.0 TSI o mocy 325 KM. To model, który powstał z okazji 50. urodzin Golfa GTI i to właśnie tę jubileuszową edycję testujemy wraz z Volkswagenem Golfem GTI pierwszej generacji.

Volkswagen Golf GTI numer jeden – kanciasta jedynka

Volkswagen Golf GTI pierwszej generacji zadebiutował w 1976 roku, ale samochód, który mieliśmy okazję testować pochodzi z 1977 roku. Auto ma kanciaste nadwozie o wymiarach (dł./szer./wys.) 3725/1630/1395 mm, a rozstaw osi to 2400 mm.

Samochód zachował bryłę nadwozia słabszych odmian tej generacji, ale na karoserii znalazły się elementy dzięki którym bez trudu rozpoznamy, że to GTI. Auto występowało z dwoma lakierami nadwozia do wyboru – czerwonym lub srebrnym (taki, jak w testowanym egzemplarzu).

Źródło: IBRM Samar

Volkswagen Golf GTI ma poszerzone nadkola wykończone w czarnym kolorze. Z przodu auto poznamy po umieszczonym pod zderzakiem szerokim spoilerze, czerwonym obramowaniu grilla oraz dzięki oznaczeniu GTI na atrapie chłodnicy.

Z tyłu zastosowano czarne wykończenie na około szyby w klapie bagażnika, a poza tym nie ma tu nic, co świadczyłoby o sportowym charakterze auta. Nie liczcie na podwójny układ wydechowy czy alufelgi. W dodatku stalowe koła mają rozmiar zaledwie 175/70 R 13.

Źródło: IBRM Samar

Na aucie jest jeszcze jeden element, który w żaden sposób nie kojarzy się sportowo, a w dodatku przez wielu kierowców został już zapomniany – rynienki dachowe. Element, który zapobiega spływaniu deszczówki z dachu do wnętrza pojazdu.

Volkswagen Golf GTI numer jeden – szkocka krata i piłeczka golfowa

Do wnętrza, do którego łatwo wsiada się przede wszystkim do przodu. To dlatego, że samochód ma 3-drzwiowe nadwozie. Żeby dostać się do tyłu musimy odchylić oparcie przedniego fotela. Na szczęście ekwilibrystyka, jaką trzeba wykazać się podczas zajmowania miejsca z tyłu nie jest aż tak wymagająca, jak mogłoby się wydawać.

Źródło: IBRM Samar

Ilość miejsca z tyłu nie jest imponująca, ale wystarczy podczas jazdy na krótkich trasach. Bardziej szokujący jest brak tylnych zagłówków, a to obniża poziom bezpieczeństwa jazdy. No cóż kiedyś takie były normy związane z ochroną pasażerów.

Wracamy do przodu. Tu można w pełni wyczuć sportowy charakter pojazdu. To przede wszystkim zasługa kubełkowych foteli, które świetnie podtrzymują z boku podczas jazdy na zakrętach. Sportowy charakter to także zasługa 3-ramiennej kierownicy z logiem Wolfsburga.

Źródło: IBRM Samar

Volkswagen Golf GTI pierwszej generacji ma na pokładzie dwa elementy, które z czasem zyskały status kultowych – tapicerkę w szkocką kratę oraz dźwignię skrzyni biegów zakończoną piłeczką golfową. Na środkowej konsoli pojawiły się dwa dodatkowe wskaźniki – temperatury silnika oraz zegarek.

Volkswagen Golf GTI numer jeden – kiedyś wystarczyło 110 KM, żeby być sportowcem

Ile to ma koni? 110. Tylko? Słabiutko. Tak bywa teraz, ale w latach 70. dwudziestego wieku taka liczba koni mechanicznych była przywilejem wersji o sportowym charakterze. Testowany przez nas Volkswagen Golf pierwszej generacji pochodzi z 1977 roku, a zatem pod jego maską pracuje benzyniak 1.6 generujący 110 KM i 140 Nm. Dzięki tym parametrom samochód rozpędza się do setki po 9,2 s, a maksymalna prędkość to 182 km/h. Dziś takie osiągi potrafi mieć rodzinne kombi.

Źródło: IBRM Samar

Uruchamiam silnik, do uszu dociera jego miarowy pomruk, zapięte pasy i w drogę. Poszczególne przełożenia w 4-biegowej skrzyni wybiera się z lekkością, ale podczas włączania trójki trzeba pochylić się nico do przodu. Poza tym w trakcie szybkiej, pozamiejskiej jazdy ma się chęć włączenia piątego biegu, którego tutaj nie ma.

Taka chęć wynika nie tylko z przyzwyczajenia – dzisiaj 5., czy 6-biegowe, manualne skrzynie to norma, lecz także z racji hałasu silnika. Wzrost obrotów jednostki oraz decybeli powoduje, iż ma się wrażenie wyjątkowo szybkiej jazdy. Te decybele sprawiają, że nie tylko silnik jest głośny – rozmowa również musi być prowadzona donośnie.

Źródło: IBRM Samar

Jednak te niedogodności nie są w stanie przyćmić frajdy z prowadzenia pojazdu. Przyjemności, która wynika m.in. ze sposobu działania jednostki napędowej. Po mocnym wciśnięciu pedału gazu wkręca się ona z łatwością na wysokie obroty i przekroczenie 3000 obr./min nie jest wyczynem. Teraz już wiem dlaczego podczas wypożyczania auta do testu informowano nas, że silnik jest świeżo po remoncie (1500 km) i proszono jednocześnie, żeby podczas jazdy uważać na obroty i nie przekraczać 3000 obr./min. Tymczasem chciałoby się wciskać gaz niemal bez końca i przyspieszać, jak najdłużej.

Podczas zwiększania prędkości trzeba mieć z tyłu głowy, że jedziemy 50-letnim autem z układem hamulcowym bez ABS-u i bębnami z tyłu. Niezbędna jest ostrożność i w porównaniu z nowoczesnymi pojazdami trzeba zachować większy dystans od poprzedzającego pojazdu. Awaryjne hamowanie może być nieprzyjemnym doświadczeniem.

Volkswagen Golf GTI Edition 50 – nie tylko moc wzrosła

Volkswagen Golf GTI Edition 50 to kompaktowy hatchback o wymiarach (dł./szer./wys.) 4292/1789/1463 mm i z rozstawem osi wynoszącym 2629 mm. To oznacza, że pod każdym względem auto znacznie urosło w porównaniu z poprzednikiem sprzed pięćdziesięciu lat. Obecne wydanie jest o ponad pół metra dłuższe od GTI pierwszej generacji.

Źródło: IBRM Samar

Volkswagen Golf GTI Edition 50 ma nadwozie uzbrojone w liczne elementy podkreślające rasowy charakter pojazdu. Z przodu dominującym akcentem jest potężny wlot powietrza w zderzaku, a pomiędzy wąskimi reflektorami dumnie prezentuje się logo GTI.

Patrząc na auto z boku na pierwszy plan wysuwają się 19-calowe, czarno-czerwone alufelgi spomiędzy których wyzierają czerwone zaciski hamulcowe. Na kołach zastosowano ciekawy patent. Otóż ich środki oddzielono od reszty obręczy, a to sprawia, że nawet, jak koła kręcą się, to umieszczony na kapslach napis GTI zawsze pozostaje poziomo.

Źródło: IBRM Samar

Naszym zdaniem Volkswagen Golf GTI Edition 50 najbardziej bojowo prezentuje się z tyłu. To zasługa potężnego, dachowego spoilera oraz dwóch dużych końcówek układu wydechowego ukrytych w czarnym dyfuzorze.

Volkswagen Gof GTI Edition 50 – sport nie kłóci się z funkcjonalnością

Zewnętrzne wymiary pojazdu przekładają się na rozplanowanie wnętrza, które okazuje się wystarczająco przestronne w obu rzędach siedzeń. Do tego dochodzi bagażnik o pojemności 374-1230 l (w GTI pierwszej generacji kufer ma pojemność 368-1102 l lub 320-870 l – takie wartości znaleźliśmy w dwóch różnych źródłach).

Źródło: IBRM Samar

Część pasażerska jubileuszowego GTI została wykończona materiałami wysokiej jakości, ale co ważniejsze wystrój wnętrza pasuje do sportowego wizerunku pojazdu. To głównie zasługa sportowych foteli, które perfekcyjnie podpierają z boku podczas jazdy na zakrętach. Pozytywnie oceniliśmy także pokrytą alcantarą, 3-ramienną kierownicę, która świetnie leży w dłoniach.

W tym samochodzie na tapicerce także wykorzystano akcent szkockiej kraty, ale znalazła się ona wyłącznie na bokach siedzeń. W aucie nie zabrakło czerwonych akcentów w postaci przeszyć na kierownicy czy na fotelach oraz utrzymanych w tym samym kolorze pasów. To kontrastuje z czarnymi, połyskującymi elementami.

Źródło: IBRM Samar

Deskę rozdzielczą pojazdu stanowią dwa ekrany – centralny, dotykowy o przekątnej 12,9 cala oraz 10,2-calowy na którym wyeksponowano wskaźniki. Najważniejsze informacje można odczytać dodatkowo na wyświetlaczu head-up.

Jest jedna rzecz, która była stosowana w Volkswagenie Golfir GTI pierwszej generacji, a której nie ma w obecnym wydaniu pojazdu. To kultowa piłeczka golfowa wieńcząca dźwignię skrzyni biegów. Teraz z racji automatycznej przekładni obsługiwanej za pośrednictwem dżojstika ten element został wyeliminowany. Szkoda, ale taka jest cena postępu.

Volkswagen Golf GTI Edition 50 – nowy wymiar dynamiki

Volkswagen Golf GTI Edition 50 rozpędza się do setki po 5,3 s, a maksymalna prędkość tego modelu to aż 270 km/h! W gamie Volkswagena Golfa lepszą dynamiką popisuje się tylko 333-konny Volkswagen Golf R, który setkę uzyskuje po 4,6 s.

Źródło: IBRM Samar

Potencjał 325-konnego napędu można wykorzystać na różne sposoby. To dlatego, że do wyboru jest pięć trybów jazdy: Eco, Comfort, Sport, Special (do jazdy na torze) oraz Individual. Już w komfortowym ustawieniu pojazd okazuje się dynamiczny, ale prawdziwe emocje aktywuje się po włączeniu sportowych nastawów. W takiej konfiguracji wyostrza się reakcja silnika na dodawanie gazu, biegi zmieniane są w mgnieniu oka, a podczas startu plecy jadących wciskane są w potworną siłą w oparcia siedzeń.

Podróżowaniu towarzyszy rasowy dźwięk wydechu. Jego brzmienie zmienia się wraz ze zmianą trybów jazdy. Włączenie ustawienia sportowego lub Special sprawia, że wydech efektownie brzmi nie tylko podczas zwiększania prędkości, lecz także w trakcie zwalniania i wówczas, gdy skrzynia redukuje bieg – w takiej sytuacji z okolic wydechu dochodzą charakterystyczne „strzały”.

Volkswagen Golf GTI Edition 50 – prowadzi się, jak po szynach

Volkswagen Golf GTI Edition 50 ma sztywno zestrojone zawieszenie (GTI pierwszej generacji też miało twardo pracujący układ jezdny), a to skutkuje precyzyjnym prowadzeniem na zakrętach. Auto niemal bez przechyłów wpisuje się idealnie w każdy łuk, a w opanowaniu pojazdu pomaga precyzyjny układ kierowniczy.

Źródło: IBRM Samar

Na pokładzie pojazdu znalazł się układ DCC, dzięki któremu można zmieniać profil jazdy. Wystarczy zmienić sportowe ustawienie na komfortowe, żeby poprawić skuteczność tłumienia nierówności. Jednak nie liczmy na cuda – nadal resorowanie pozostaje twarde.

Podczas prowadzenia testowanych modeli przekonaliśmy się, że 50-letnie GTI jest bardziej zwinne. Średnica zawracania w przypadku tego modelu to 10,5 m, natomiast obecne wydanie na zawrócenie potrzebuje 12 m.

Volkswagen Golf GTI – tak kształtuje się spalanie testowanych modeli

Volkswagen Golf GTI pierwszej generacji według producenta w mieście pali 11,2 l/100 km, na lokalnych, pozamiejskich trasach – 6,7 l/100 km, na autostradzie – 8,5 l/100 km, natomiast średnie zużycie to 8,8 l/100 km. Volkswagen Golf GTI Edition 50 na pokonanie 100 km w mieście potrzebuje 11 l benzyny, poza miastem – 6,4 l, a przeciętnie – 7,6 l.

Źródło: IBRM Samar

Z pozoru wyniki nie odbiegają od siebie znacząco. Pamiętajmy jednak, że porównujemy tu auta o masie około 840 kg (GTI pierwszej generacji) i 1469 kg. Poza tym naprzeciw siebie staje 110- oraz 325-konny model. Po uwzględnieniu tych danych widać, że relatywnie zużycie paliwa w nowym modelu obniżyło się i to bardzo.

Volkswagen Golf GTI – tyle trzeba zapłacić za te modele

Na początek ceny aktualnych wersji Volkswagena Golfa GTI. Najsłabsze, 265-konne wydanie to wydatek 154 490 zł. Volkswagen Golf GTI Clubsport, którego 2-litrowy silnik generuje 300 KM kosztuje 165 090 zł. Wreszcie Volkswagen Golf GTI Edition 50 (325 KM) został wyceniony na 179 890 zł.

Źródło: IBRM Samar

W przypadku Volkswagena Golfa GTI pierwszej generacji sytuacja jest bardziej skomplikowana. Znalezione przez nas auta potrafiły kosztować mniej niż 30 tys. zł. Jednak każdy z nich był w tak słabym stanie, że nie warto interesować się nimi, bo ich renowacja może okazać się nieopłacalna. Zatem zajrzeliśmy do oficjalnych tabel prezentujących fachowe wyceny.

Według nich samochód w stanie 1 (może to przesada, ale określam to, jako egzemplarz lepszy niż z fabryki) kosztuje 31 tys. euro. Po przeliczeniu na złotówki (średni kurs euro – 4,38 zł) daje nam to 135 780 zł. Auto w stanie 2 (wszystko oryginalne i kompletne, ale widać ślady użytkowania) to wydatek 21 tys. euro (91 980 zł), a w stanie 3 (widać ślady użytkowania i może brakować niektórych elementów) – 12 500 euro czyli około 54 750 zł. Testowany egzemplarz oceniamy na stan 2.

Volkswagen Golf GTI – podsumowanie

Gdyby ktoś spytał mnie, który z modeli wybieram, to odpowiem dyplomatycznie – poproszę obydwa. Tyle tylko, że Volkswagen Golf GTI Edition 50 byłby do jazdy na co dzień, a Volkswagen Golf GTI pierwszej generacji do sporadycznych, niedzielnych wycieczek.

Źródło: IBRM Samar

Taki werdykt zrodził się z wyrachowania. Obecny model jest nie tylko bardziej dynamiczny, lecz także, a może przede wszystkim zapewnia wyższy poziom bezpieczeństwa. Poza tym można nim wszędzie wjechać – także do Strefy Czystego Transportu. Z kolei 110-konny nestor nie jest wprawdzie pomnikowym typem idealnym tylko do podziwiania w garażu, ale żal użytkować go na co dzień. W końcu emerytowi należy się chwila wytchnienia.

Fot. Krzysztof Panek

Tagi