Nowy Mercedes GLE (2023) po liftingu
Oferowane na rynku od 2019 roku Mercedesy GLE oraz GLE Coupe doczekały się face-liftingu. Zmiany w wyglądzie elementów nadwozia obu SUV-ów mają raczej charakter kosmetyczny, jednak w kuracji odmładzającej to nie stylistyka była priorytetem.
Od teraz wszystkie silniki do Mercedes GLE będą zelektryfikowane, poczynając od benzynowych i dieslowskich jednostek mikrohybrydowych wspieranych pracą sieci 48V. Wyższe miejsce w hierarchii przypadło w udziale hybrydom typu Plug-in, które w najbardziej wydajnej wersji są w stanie przejechać „na prądzie” dystans sięgający nawet 109 kilometrów.
Również i same osiągi większości wersji są lepsze niż u poprzedników. Klienci będą mogli wybierać z gamy produktowej, która obejmuje jeden wariant benzynowy oraz po dwa turbodiesle i hybrydy z zewnętrznym źródłem ładowania baterii. Spektrum mocy waha się od 269 do maksymalnie 381 koni mechanicznych. Oczywiście nie wliczając w to wersji sygnowanych przez AMG. Wśród konkurentów SUV-a stuttgarckiej marki wymieńmy takich graczy jak m.in. Audi Q7, Range Rover Sport oraz BMW X5.
Ponadto face-lifting Mercedesów GLE oraz GLE Coupe przyniósł modyfikacje w palecie systemów wspierających kierowcę, jak również w stylistyce nadwozia. Zmodyfikowany wariant najłatwiej rozpoznać po zmianach w wyglądzie zderzaka oraz wykończeniu atrapy chłodnicy, jak również po nowych elementach oświetlenia z przodu i z tyłu. Co ciekawe, wszystkie warianty GLE Coupe od teraz będą miały w standardzie pakiet AMG Line. W kabinie pasażerskiej zamontowano natomiast najnowszej generacji kierownicę z polami dotykowymi i chromowane elementy ozdobne nawiewów powietrza.
Tymczasem jak wynika z raportu IBRM Samar, w minionym roku zarejestrowano w naszym kraju około 21 300 nowych samochodów osobowych spod znaku gwiazdy. Według wspomnianego opracowania Mercedesy GLE oraz GLE Coupe łącznie legitymują się udziałem przekraczającym poziom 14% w sprzedaży importera.

Konfiguruj
Konfiguracja
Gotowe
Aktualizacja: Są już znane ceny nowych modeli Mercedes GLE (2023) oraz Mercedes GLE Coupe (2023) po liftingu. Przejdź do artykułu