Software Definied Vehicles – samochody, które zachowują się jak smartfony

Porady
15 Gru '25
Redakcja
Źródło: Mercedes Benz

SDV czyli samochód definiowany przez oprogramowanie. Niektórzy użytkownicy aut bardzo to doceniają, ale są też wielbiciele motoryzacji. Ci na Software Definied Vehicles patrzą z przerażeniem. Czym jest beznamiętny, elektroniczny potwór, sterowany oprogramowaniem, określany jako SDV?

Czym jest samochód SDV?

W typowym samochodzie elektronika i oprogramowanie wspierają mechanikę, czyli np. zarządzają pracą silnika, automatycznej skrzyni biegów i aktywnych systemów bezpieczeństwa, pomagając kierowcy jeździć sprawnie i bezpiecznie, bez przeciążania głowy kontrolą wszystkich parametrów jazdy.

W aucie typu Software-Defined Vehicle oprogramowanie jest podstawowym elementem, który definiuje zachowanie i możliwości samochodu.

W typowym samochodzie każdy układ ma swój główny sterownik, który z kolei ma pod sobą mniejsze sterowniki, a te znów czujniki i elementy wykonawcze. Hierarchia jak w wojsku. Nadal generałem, admirałem i naczelnym dowódcą jest kierowca. Choć już w autach mających na wyposażeniu ESP sterownik tego systemu może w określonych sytuacjach zignorować polecenia ze strony kierowcy (np. naciskanie pedału gazu), aby wyprowadzić auto z poślizgu.

W aucie typu Software-Defined Vehicle zastępcą dowódcy i częściową dowódcą są scentralizowane jednostki obliczeniowe, czyli rozbudowane komputery, które porozumiewają się z resztą wyposażenia auta za pomocą ultraszybkich magistrali Ethernet. Zastępca dowódcy często przejmuje dowodzenie nad samochodem. Przede wszystkim w sytuacjach zagrożenia, gdy działają bardziej rozbudowane systemy bezpieczeństwa. Ale także w sytuacjach, gdy kierowca uruchamia tryb jazdy autonomicznej, półautonomicznej albo samodzielnie parkowanie.

Źródło: Mercedes Benz

SDV - Jak to działa pod względem technicznym?

Na wyposażeniu auta znajdują się

• Wysokowydajne jednostki obliczeniowe (High Performance Computers), których zadanie jest centralne przetwarzanie wszystkich funkcji pojazdu, zbieranie danych z podległych układów i samodzielne podejmowanie decyzji;

• Sieci Ethernet w pojeździe zapewniają szybką komunikację między systemami (do 10 Gb/s), aby wymieniać dane pomiędzy poszczególnymi segmentami oprogramowania;

• Całość jest stale aktualizowana online (Over-the-air OTA) przez internet.

Takie rozwiązania można już znaleźć w autach Tesla, Volkswagen serii ID, Rivian, Lucid i innych.

Jakie zalety i wady ma SDV?

Zdaniem zwolenników SDV zalety są następujące:

• Można dodawać nowe funkcje auta bez konieczności dokonywania zmian sprzętowych;

• Auto może się wolniej starzeć, bo można je stale uaktualniać;

• Samochód ma mniej tzw. hardware, a jego możliwości rosną, na skutek aktualizacji oprogramowania.

Źródło: Mercedes Benz

Każdy z nas na co dzień używa komputerów osobistych, niektórzy także bardziej zaawansowanych urządzeń. Przez pewien czas faktycznie można dodawać nowe funkcje, bez konieczności dokonywania zmian sprzętowych, czyli można dokupować nowe oprogramowanie. Jednak nie trwa to bardzo długo. Co pewien czas pojawiają się nowe systemy operacyjne, np. kolejne, nowe wersje systemów Windows czy Android. Stopniowo jest wyłączane wsparcie dla starszych systemów Windows, dzięki czemu korzystanie z nich robi się mało funkcjonalne, a nawet niebezpieczne. Stare wersje Android nie pozwalają nawet na ściągnięcie najprostszej aplikacji. Urządzenia z takim oprogramowaniem należy wyrzucić na śmietnik, bo nie można z nich korzystać.

Być może SDV to jest właśnie złoty środek, który zmusi niektórych kierowców do częstszej zmiany aut na nowe. Weźmy taki starszy samochód, który obecnie ma 15 lat. Nadal jeździ, nadal jest sprawny, bo kierowca wymienił w nim standardowy hardware mechaniczny (rozrząd, świece zapłonowe, wahacze) na nowy, a ponieważ auto nie gnije (bo kierowca stosuje środki serwisujące) to i software działa bez zarzutu, bo wilgoć nie dostaje się do sterowników.

Weźmy teraz kolejną, hipotetyczną sytuację. Ten sam użytkownik, natchniony chęcią dokonania wielkiej zmiany w swoim życiu, wystraszony informacjami o zmianach klimatycznych i wsparty moralnie oraz finansowo uzyskanym właśnie kredytem na dobry procent, kupuje zupełnie nowy samochód, zgodny z definicją SDV. Myśli sobie – pojeżdżę tym autem przez 15 lat i stale będzie na topie, stale będzie aktualizowane, nie tak jak mój stary, 15 – letni spalinowiec.

W trakcie 8 lat eksploatacji musi stale płacić za każdą aktualizację, rozszerzającą możliwości jego auta. Albo tylko utrzymującą standardowe wyposażenie w odpowiednim stanie. Po upływie 8, 9 albo 10 lat, kiedy mija gwarancja na najważniejsze podzespoły, okazuje się, że producent zaprzestaje aktualizacji oprogramowania auta, bo hardware już nie daje rady i nie przystaje do aktualnych możliwości oprogramowania.

Czy to jest teoria spiskowa? A smartfony, telewizory i komputery, jakie miały możliwości techniczne 10 lat temu i jak wiele zmieniło się przez te 10 lat? Ile z tych urządzeń tak naprawdę przepracowało 10 lat? Ile z nich przegrzało się, uszkodziło, zepsuło na skutek różnych okoliczności, często w zupełności niezależnych od użytkownika? A przecież nie są samochodami narażonymi na wahania temperatury, drgania, zużycie, sól drogową, naturalne procesu zużycia różnych materiałów i wiele innych.

Kiedy producent wyłączy aktualizacje oprogramowania, samochód SDV stanie się bezużyteczny. Przede wszystkim będzie niebezpieczny, bo systemy nie będą już działać w odpowiedni sposób. Być może będą niekompatybilne z systemami w miastach przyszłości. Autoryzowana Stacja Obsługi odmówi naprawy auta, które ma stare oprogramowanie. Nie ze złośliwości. Po prostu naprawa takiego auta będzie niemożliwa. Dlaczego ASO? Bo liczba warsztatów niezależnych, które będą miały superdrogi sprzęt do naprawy takich samochodów, będzie topnieć.

Jeśli ktoś nie wierzy, niech idzie do informatyka z komputerem wyprodukowanym 10 lat temu, z małym dyskiem i niewielką ilością pamięci RAM i zażąda wgrania najnowszego oprogramowania.

Samochody SDV i opłaty za udogodnienia

Skoro wszystko w samochodzie jest sterowane i kontrolowane przez oprogramowanie, daje to producentowi mnóstwo interesujących możliwości. Każde auto, schodzące z linii produkcyjnej, będzie wyposażone tak samo, zatem koszty produkcji będą niższe. W każdym samochodzie będzie montowany taki sam silnik, mający maksymalną moc 300 KM (na przykład). Ale…

Źródło: BMW

Jeśli kupisz auto w podstawowej wersji oprogramowania, to moc silnika będzie ograniczona przez sterownik do 180 KM. Jeśli dopłacisz, zostanie odblokowane 250 KM. Jeśli dopłacisz więcej – 300 KM.

Skądś już to znamy, jeden i ten sam silnik spalinowy też mógł mieć różne moce, ograniczane przez sterownik, co zostało częściowo rozbrojone przez specjalistów od chiptuningu.

SDV daje większe pole do popisu

Dopłacasz więcej – masz możliwość korzystania z 9 trybów jazdy (zamiast 3 standardowych), określających pracę silnika, układu kierowniczego i adaptacyjnego zawieszenia.

Dopłacasz więcej – Twoje multimedia mają więcej funkcji, masz dodatkowe rodzaje podświetlenia wnętrza, możesz korzystać z nowych interaktywnych map GPS, systemy wyposażenia luksusowego mają nowe funkcje.

Czyli na jednym samochodzie można więcej zarobić. Obecnie po sprzedaży auta i zakończeniu gwarancji producent już na nim nie zarabia, bo mało kto serwisuje starszy samochód w ASO i kupuje oryginalne części.

Auto w leasingu albo w abonamencie? Nie zapłaciłeś ostatniej raty, co się dzieje? Na wyświetlaczu auta pojawia się ostrzeżenie, a software ograniczy moc i zasięg samochodu.

Michał Lisiak

Tagi