

Kolejna zła wiadomość dla posiadaczy samochodów elektrycznych: tak, zawieszenie w autach elektrycznych psuje się szybciej, niż w samochodach spalinowych. Dzieje się tak z trzech powodów, które są (częściowo) niezależne od kierowcy samochodu. Jeśli do tego dojdzie czwarty powód, czyli jazda samochodem po nierównościach, zawieszenie w aucie elektrycznym będzie się psuć jeszcze szybciej.
Nadchodzą trudne czasy dla posiadaczy aut elektrycznych. Im więcej aut na drogach, im więcej kilometrów na licznikach, tym więcej wiemy o awariach i problemach, jakie trapią samochody bateryjne. Jednym z nich jest przyspieszone zużycie części zawieszenia samochodowego. Nawet o 30 procent szybsze, niż w autach spalinowych.
Są trzy powody, przez które zawieszenie w elektrykach zużywa się szybciej.
Powód pierwszy – samochody elektryczne są cięższe od samochodów spalinowych. Z jednej strony zintegrowany układ napędowy samochodu elektrycznego (silnik elektryczny, inwerter, skrzynia redukcyjna z dyferencjałem) jest lżejszy od silnika spalinowego (benzynowego, diesla) ze skrzynią biegów (manualną lub automatyczną, która jest o kilkadziesiąt kilogramów cięższa od skrzyni manualnej). Z drugiej strony auto elektryczne musi mieć zamontowaną baterię trakcyjną z systemem chłodzenia i ogrzewania. Bateria jest bardzo ciężka i to ona dociąża auto elektryczne tak, że jest ono cięższe od pojazdu spalinowego. Przykładowo: elektryczne Renault Zoe jest cięższe od Renault Clio od 300 do 450 kg (w zależności od wersji silnikowej Clio i wielkości baterii w Zoe). Elektryczna Tesla Model 3 jest cięższa od BMW 3 od 300 do 600 kg, co też jest zależne od wersji silnikowej i wielkości baterii. Różnica kilkuset kilogramów robi swoje. Wszystkie elementy zawieszenia są znacznie bardziej obciążone i zużywają się szybciej. Teoretycznie niektórzy producenci aut elektrycznych mówią o tym, że stosują wzmocnione części zawieszenia. Np. w Renault Zoe jest wzmocniona belka zawieszenia tylnego (belka skrętna). Ale jak można wzmocnić belkę skrętną? Nie uda się jej przyspawać do karoserii. I tak trzeba w niej zastosować przeguby kulowe i tuleje, w których są wrażliwe elementy, takie jak przeguby kulowe (kuliste) i tuleje metalowo – gumowe.
Źródło: Wikimedia CommonsPowód drugi – samochody elektryczne charakteryzują się lepszym przyspieszeniem, z wysokim momentem obrotowym, który jest stale dostępny. Pomimo ograniczenia tego momentu przez redukcyjną skrzynię biegów, kierowca nadal może rozpędzić auto do setki w kilka sekund. Tak wysoki moment obrotowy sprawia, że w trakcie ruszania z miejsca elementy zawieszenia tylnej osi są wyjątkowo mocno przeciążone. I dochodzi do ich przyspieszonego zużycia. Jedna z największych zalet aut elektrycznych jest równocześnie ich wadą. Bo dynamiczna jazda, zwłaszcza dynamiczne ruszanie z miejsca, niszczy zawieszenie samochodu elektrycznego i uzwojenie silnika elektrycznego w zintegrowanym zespole napędowym.
Powód trzeci – w samochodach elektrycznych do hamowania przede wszystkim stosowane jest hamowanie regeneracyjne. Jak działa hamowanie regeneracyjne? Kiedy kierowca naciska pedał hamulca, silnik samochodu zaczyna stawiać opór. Dzięki temu podzespoły układu hamulcowego nie zużywają się (co też ma negatywny wpływ, bo np. tarcze mogą korodować), ale równocześnie zwiększa się presja na zawieszenie samochodu.
Jeśli do tego dojdzie powód czwarty, czyli jazda po dziurawych drogach, zużycie zawieszenia będzie jeszcze szybsze.
Źródło: Photo by Hyundai Motor Group on UnsplashRaporty usterkowości nie są dobrym źródłem informacji o awariach, ale nawet one wskazują, że zawieszenie w elektrykach psuje się częściej. Przykład? Raport TÜV 2024 pokazuje wyższe wskaźniki usterek podwozia – Tesla Model 3 o 14,7%, Renault Zoe o 8,9% więcej niż w porównywalnych spalinówkach.
W zasadzie na to pytanie można odpowiedzieć – wszystko.
• Sworznie wahaczy i tuleje metalowo – gumowe, będące elementami składowymi wahaczy.
• Łączniki stabilizatora, a dokładnie ich przeguby kulowe.
• Amortyzatory.
• Sprężyny.
To zależy od modelu samochodu. Na rynku są auta, które wykorzystują standardowe części zawieszenia, produkowane do innych modeli, np. wspomniane wcześniej Renault Zoe ma w zawieszeniu sporo części z innych modeli, przede wszystkim z Clio i Megane.
Źródło: Wikimedia CommonsCzęści zawieszenia do Tesli nie należą do tanich, ale też nie przekraczają typowego poziomu cen dla aut klasy średniej – wyższej. Ceny wahaczy do aut BYD, dostępne w ofertach polskich dystrybutorów (nie w ASO) zaczynają się od 250 zł.
Jeśli mamy na myśli standardowe auta elektryczne, stosuje się w nich takie same elementy zawieszenia, jak w samochodach spalinowych. I wykorzystuje się te same rozwiązania konstrukcyjne. Renault Zoe ma przednie kolumny MacPhersona i tylną belkę skrętną; Tesla Model 3 – podwójne wahacze z przodu i tylne zawieszenie wielowahaczowe. W miniaturowych autach elektrycznych, jedno lub dwuosobowych, konstrukcja zawieszenia może być diametralnie inna, odbiegająca od przyjętych standardów.
Michał Lisiak