Ford Bronco. Terenówka z Ameryki
Ford Bronco występuje z jednym 335-konnym benzyniakiem V6, zawsze z automatyczną skrzynią biegów i z napędem na wszystkie koła. W ofercie są dwie odmiany – Outer Banks oraz Badlands. Testowaliśmy tę drugą wersję, w której pierwsze skrzypce gra dzielność terenowa.
Bronco to dziki lub na w pół dziki koń z Ameryki Północnej. Jednak dla fanów amerykańskiej motoryzacji Bronco to jeden z modeli Forda. Samochód, który nadaje się zarówno do codziennej jazdy ulicami miast czy autostradami, jak i do podróżowania w terenie. Zobaczmy, w jaki sposób auto przygotowano do takich zadań.
Ford Bronco – prawie 5 metrów od zderzaka do zderzaka
Ford Bronco ma nadwozie o wymiarach (dł./szer./wys.) 4800/1937/1962 mm, a rozstaw osi to 2950 mm. Na karoserii dominują kanty, a przednią szybę ustawiono niemal pionowo. Do tego dochodzą akcesoria, które pomagają w wykorzystaniu potencjał pojazdu oraz wzmacniają jego terenowy wizerunek.
Na masce znalazły się uchwyty, do których można przymocować dodatkowy bagaż o masie do 68 kg. Ponadto nie brakuje tu masywnych, metalowych zderzaków, osłon pod podwoziem oraz wydatnych nadkoli zakończonych czarnymi, plastikowymi nakładkami.
Ford Bronco to terenówka, którą można podróżować bez dachu nad głową. To dlatego, że dach oraz tylna część zasłaniająca bagażnik są zdejmowane. Zdemontować można także drzwi, ale bez nich podróżowanie po ulicach jest niedozwolone – także wtedy, gdy założymy szkieletowe drzwi dostępne za 18 438 zł. Zatem tak zdekompletowanym autem można jeździć tylko poza publicznymi drogami.
Ford Bronco – we wnętrzu też oryginalnie
Kantów nie brakuje również we wnętrzu. Ustawiona pionowo deska rozdzielcza to baza dla dwóch ekranów – 8-calowy ze wskaźnikami oraz 12-calowy, dotykowy służący do obsługi urządzeń pokładowych. Na szczęście najważniejsze funkcje można aktywować także za pomocą dużych pokręteł i przycisków. Są one znacznie łatwiejsze w obsłudze niż wyświetlacz.
Podróż odbywa się na wygodnych fotelach, które nie mają, niestety zbyt dobrego podparcia z boku. Siedzenia wykończono skórzaną tapicerką z wstawkami z winylu. Na oparciach znalazł się motyw wierzgającego konia, o przepraszam… Bronco.
Wsiadanie do Forda Bronco nie należy do łatwych czynności, bo nie dość, że trzeba wspiąć się na siedzenia, to w dodatku trzeba dać duży krok, bo dostępu do wnętrza oprócz drzwi chronią także boczne stopnie. Jeżeli już znajdziemy się w części pasażerskiej możemy cieszyć się dobrą przestronnością w obu rzędach siedzeń.
Ford Bronco w testowanej wersji Badlands umożliwia przewiezienie ładunku w bagażniku o pojemności 504-820 l. Kierowcy, którzy zdecydują się na wersję Outer Banks mają do dyspozycji jeszcze większy kufer – 562-873 l. Niezależnie od wybranej opcji do bagażnika trafia się przez drzwi otwierane w prawą stronę. Po otwarciu tej części trzeba jeszcze unieść otwieraną oddzielnie szybę.
Ford Bronco – 335 rączych koni mechanicznych
Pod maską Forda Bronco pracuje 6-cylindrowa, widlasta jednostka generująca 335 KM oraz 563 Nm. Dzięki nim testowana odmiana Badlands rozpędza się do setki po 7,2 s (Outer Banks – 6,7 s). Maksymalna prędkość jest mniej imponująca, bo dla obu odmian wynosi 161 km/h.
Podczas jazdy Fordem Bronco można liczyć nie tylko na mocne wrażenia związane z dobrą dynamiką. Jest też mniej przyjemne odczucie związane z kształtem karoserii. Podczas szybkiego podróżowania do uszu jadących dochodzi donośny dźwięk wiatru owiewającego nadwozie.
Ford Bronco nie jest oszczędnym samochodem. No cóż, mocny silnik, wysoka masa (2348 kg) oraz kanciaste nadwozie robią swoje. Według producenta średnie zapotrzebowanie na benzynę to 13,7-14,2 l/100 km. Podczas testu w mieście silnik konsumował 15-16 l na każde sto kilometrów, a na trasie – 12,5-13 litrów. Zatem średnie spalanie wyniosło jakieś 13,5-14 l/100 km. Czyli… tyle samo, co obiecuje producent.
Ford Bronco – sprawny w terenie
Ford Bronco sprawdza się podczas podróżowania bezdrożami dzięki zastosowanym systemom oraz za sprawą odpowiedniej konstrukcji nadwozia. Moment obrotowy może być dostarczony do kół na różne sposoby.
2H – do jazdy na co dzień, napęd na tył
4H – stały napęd 4x4
4A – napęd na wszystkie koła dołączany automatycznie w zależności od utraty przyczepności
4L – reduktor terenowy do pokonywania wymagających bezdroży
Na pokładzie samochodu znalazł się Terrain Management z siedmioma ustawieniami do wyboru. G.O.A.T. czyli Go Over Any Terrain pozwala wybrać tryby: Normal, Eco, Slippery, Mud/Ruts, Sand, Rock-Crawl lub Baja.
W razie potrzeby pomocą służy także asystent zawracania (Trail Turn Assistent), który zmniejsza średnicę skrętu o 40 proc. Aby go aktywować należy się zatrzymać lub wolno jechać, następnie wybieramy ustawienia 4H bądź 4L i włączyć odpowiedni przycisk na desce rozdzielczej. Dodajemy gazu, wewnętrzne, tylne koło jest hamowane, a samochód obraca się niemal w miejscu. Trzeba tylko pamiętać, że jest to możliwe do wykonania wyłącznie na luźnym podłożu.
Ford Bronco – przeprawy wodne nie są mu straszne
Ford Bronco Badlands ma prześwit wynoszący aż 261 mm (w wersji Outer Banks – 237 mm). Kąty natarcia/zejścia/rampowy wynoszą odpowiednio 40,6/33,3/23,6 stopnia (Outer Banks – 38,1/31,4/21,9 stopnia). Samochodem można pokonywać przeprawy wodne o głębokości dochodzącej do 800 mm.
Ford Bronco Badlands kosztuje obecnie 288 800 zł, natomiast Ford Bronco Outer Banks to wydatek 267 800 zł. Takie kwoty to wynik rabatu na samochody z 2024 roku. Przed obniżką auta kosztowały odpowiednio – 395 300 zł oraz 374 300 zł.