Isuzu D-Max 2026: ewolucja ze szczyptą (kontr)rewolucji

Nowości
13 Kwi '26
Darek Balcerzyk

Odświeżone Isuzu D-Max trafiło na polski rynek. W najnowszej odsłonie sztandarowego modelu japońskiego producenta dokonano szeregu zmian, głównie natury kosmetycznej: m.in. lekko zmodyfikowano wygląd D-Maxa, dodano mu nowy lakier, ulepszono systemy bezpieczeństwa, wyposażono w system eCall. Najważniejsza modernizacja kryje się jednak pod maską - to nowy silnik Diesla o pojemności 2.2 litra.

W czasach, gdy producenci samochodów odżegnują się na wyścigi od silników wysokoprężnych, kierując swe tęskne spojrzenia ku elektromobilności, zaprezentowanie samochodu oferowanego wyłącznie z dieslem, należy uznać za akt odwagi. Trzeba przy tym jednak pamiętać, że pikapy i samochody terenowe rządzą się własną logiką, a jak dotąd nikt nie zaproponował niczego lepszego do napędu samochodu pracującego w różnych, często trudnych warunkach, niż silnik Diesla.

Isuzu D-Max MY26 - napęd jedynie wysokoprężny

Pod maskę Isuzu D-Max trafiła nowa jednostka Diesla o pojemności 2.2 l. Co ciekawe, jej moc - 163 KM – jest taka sama, jak u poprzednika - turbodiesela o pojemności 1,9 litra. To zapewne rezultat restrykcyjnych przepisów, dotyczących emisji spalin.

Jednostka może pochwalić się wyższym maksymalnym momentem obrotowym na poziomie 400 Nm. Ten parametr zapewnia większą elastyczność i pewność prowadzenia – szczególnie przy przewożeniu ciężkich ładunków, podczas jazdy w terenie czy w czasie pracy w trudnych warunkach. Wysoki moment obrotowy w szerokim zakresie obrotów wpływa dodatnio na płynność jazdy oraz na lepszą reakcję na gaz. Oczywiście silnik spełnia normę Euro 6e-bis. Wraz z nowym silnikiem model otrzymał również nową, ośmiobiegową, automatyczną skrzynię biegów.

Nowa jednostka napędowa to największa, ale nie jedyna zmiana, jaką przyniósł w tym modelu 2026 rok. Auto wzbogaciło się na przykład o dodatkowe systemy bezpieczeństwa, m.in. o system DMS (Driver Monitoring System), standardowy we wszystkich wersjach wyposażenia, który monitoruje uwagę kierowcy i ostrzega go w przypadku wykrycia rozproszenia. Na wyposażeniu znalazł się także system eCall 4G, pozwalający na szybsze przesyłanie danych, co ma znaczenie w sytuacjach awaryjnych. W wersji LSE oferowany jest system kamer 360°.

W nowym Isuzu D-Max są również nowe opony Dunlop 265/60 R18, o zmienionym składzie mieszanki gumy bieżnika, dzięki czemu o 7% zmniejszono opory toczenia, a równocześnie o taką samą wartość zwiększono przyczepność na mokrych nawierzchniach.

Isuzu D-Max MY26 - tradycyjna stylistyka

Pod względem stylistyki nadwozia Isuzu D-Max MY26 nie zmieniło się znacznie. To nadal ten sam, dobrze znany, solidny pikap. Drobne modyfikacje nastąpiły z przodu auta, np. zależnie od wersji wyposażenia D-Max otrzymał zmieniony wzór atrapy chłodnicy. Trzeba się jednak mocno przyjrzeć frontowi auta, aby odkryć tę zmianę.

Dostępne są teraz również felgi z nowym wzorem. W wyższych specyfikacjach auto wzbogacono o takie drobne akcenty stylistyczne, jak zmieniony kształt stopni bocznych czy lamp tylnych. W gamie barw nadwozia pojawił się nowy kolor – malachitowy metalik (zielony).

W kabinie Isuzu D-Max MY26 zmiany są jeszcze bardziej symboliczne. Ot, znalazły się w niej nowe wzory tapicerki, w tym warianty skórzane.

Isuzu D-Max MY26 - użyteczność ponad wszystko

Warto podkreślić praktyczne aspekty Isuzu D-Max 2026, pamiętając o tym, że model ten to przede wszystkim auto do pracy, często w ciężkich warunkach. Jego ładowność wynosi ponad 1,1 tony, a możliwości holowania przyczep sięgają masy 3,5 tony. Prześwit ma 240 mm, a zdolność brodzenia - 800 mm. Kąt natarcia wynosi 30,5°, zejścia – 24,2°, a rampowy – 22,9°. O napędzie na cztery koła z blokadą mechanizmu różnicowego tylnej osi właściwie nie ma co wspominać, w przypadku Isuzu D-Max to całkiem naturalny element wyposażenia.

Isuzu D-Max MY26 - ceny

Isuzu D-Max MY26 oferowane jest w wersji z: pojedynczą, podwójną oraz z półtorej kabiny i czterema poziomami wyposażenia. Ceny auta zaczynają się od 127 950 zł netto za model z pojedynczą kabiną, napędem na jedną oś i ręczną, 6-biegową skrzynią biegów. Najtańsza wersja z napędem na cztery koła (oraz pojedynczą kabiną i ręczną skrzynią biegów) kosztuje 140 950 zł netto. Najdroższa odmiana D-Maxa: LSE z napędem na cztery koła podwójną kabiną i automatyczną przekładnią biegów została wyceniona na 184 950 zł netto.

Producent oferuje 5-letnią gwarancję oraz program opieki serwisowej, zapewniający stałą cenę przeglądów serwisowych i umożliwiający włączenie jej w ratę leasingową.

Tagi