Porsche bespoke
Zapewne każdy nabywca samochodu Porsche chce się w nim czuć wyjątkowo, ale nie łudźmy się - takich osób są tysiące, co znacznie utrudnia bycie wyjątkowym. W samym 2025 roku w Polsce sprzedano 3 367 nowych samochodów tej niemieckiej marki. Jak zatem zaznaczyć swą odrębność w całkiem licznej gromadce właścicieli Porsche? Jest na to sposób i nazywa się Porsche Exclusive Manufaktur.
Marzenie o wyróżnieniu się za kierownicą samochodu jest stare jak motoryzacja. O ile jednak, u jej początku już samo posiadanie automobilu gwarantowało powłóczyste spojrzenia dam i pełne zazdrości - dżentelmenów, to w miarę rozwoju przemysłu samochodowego coraz trudniej było przykuć uwagę innych użytkowników dróg. Aut przybywało, stawały się coraz powszechniejsze, nie wszystkie wzbudzały sensację, wiele z nich służyło najzwyklej do transportu z punktu A do punktu B. Z czasem jednak pojawiła się grupa bardzo drogich i bardzo luksusowych samochodów, dzięki którym ich właściciele mogli okryć się motoryzacyjną chwałą.
Ale i tu dotarła demokracja wspierana przez nieubłagane prawa rynku. Wielu producentów ekskluzywnych samochodów stanęło w pewnym momencie przed dylematem: pozostać niszowym wytwórcą aut dla wąskiej grupy odbiorców, ryzykując plajtę, czy też poszerzyć gamę zarówno modeli, jak i klientów, aby zwiększyć sprzedaż i ustabilizować przychody.
Ten ostatni krok, choć kuszący finansowymi perspektywami, niósł za sobą ryzyko obniżenia prestiżu marki, dotąd postrzeganej jako wyjątkowa. A to nieuchronnie rodziło pytanie: czy nowi klienci są w stanie zastąpić dotychczasowych, którzy trwali przy danej marce właśnie ze względu na jej wyjątkowość? Odpowiedź nie była jednoznaczna, ale zrodziła kolejne pytanie: co zrobić, aby zyskać nowych klientów, skuszonych przystępną ofertą (tańszych modeli, z niższych segmentów) i utrzymać dotychczasowych, którym podobała się właśnie elitarność danej marki i fakt, że nie spotykali jej modeli na każdym skrzyżowaniu. Czyli jak pożenić ogień z wodą?
Odpowiedź przyniosła strategia, której zasadę można streścić w następujący sposób: więcej różnorodnych modeli przeznaczonych dla jak większej liczby klientów i więcej wyrafinowanego luksusu i aury ekskluzywności dla tej mniejszości, która pragnie się wyróżnić na tle pozostałych użytkowników aut danej marki. W praktyce sprowadza się ona do terminu „indywidualizacja”, ewentualnie (żeby ująć to bardziej światowo) „personalizacja”: na bazie seryjnego egzemplarza tworzy się cacko na kołach, jedyne w swoim rodzaju i piekielnie drogie (co już samo w sobie gwarantuje unikalność pojazdu).
Firmy motoryzacyjne, zarówno te premium, jak i tzw. wolumenowe, szybko zaanektowały pomysł i zaczęły oferować klientom możliwość różnorodnego tuningu aut, daleko wykraczającego poza wybór koloru nadwozia czy wyposażenia dodatkowego. Niektóre z nich nawiązały współpracę z wyspecjalizowanymi w tym zakresie przedsiębiorstwami, inne wolały stworzyć własne działy, obsługujące zamówienia specjalne.
Zakres możliwych zmian różni się w zależności od producenta, ale wszystkim przyświeca idea „personalizacji”, mająca gwarantować kupującemu, że będzie posiadaczem unikalnego samochodu i nie spotka na ulicy drugiego identycznego (lub przynajmniej, że szansa na takie spotkanie będzie minimalna). Im pojazd stanowiący podstawę do personalizacji jest droższy, tym zakres zmian, ulepszeń, czy przystosowania do indywidualnego gustu kupującego jest większy.
Jak daleko może sięgać taka indywidualizacja? Przykład Porsche Exclusive Manufaktur i programu życzeń specjalnych (Porsche Sonderwunsch) pokazuje, że „sky is the limit”. Chyba, że wcześniej klientowi skończy się limit na karcie kredytowej.
Porsche szyte na miarę
Porsche Exclusive Manufaktur to fabryczny dział niemieckiego producenta z Zuffenhausen, odpowiadający za indywidualizację samochodów marki Porsche. Jego misją jest „tworzenie unikatowych samochodów”.
Początkowo, w latach pięćdziesiątych, dokonywane ulepszenia były niewielkie i np. dotyczyły zamontowania w modelu 356 A Coupé zakupionym przez klienta… tylnej wycieraczki. Zdarzały się też wymagania bardziej ekstrawaganckie, jak pokrycie karoserii modelu 356 sztucznym futrem.
Takie pojedyncze życzenia stały się jednak podstawą do stworzenia w 1978 roku działu zamówień specjalnych (Sonderwunschprogramm), a w 1986 roku Porsche Exclusive, od 2017 r. znanego jako Porsche Exclusive Manufaktur. Obecnie oba programy oferują klientom swobodę twórczą w zakresie realizacji marzeń związanych z budowaniem wyjątkowego egzemplarza Porsche.
Porsche Exclusive Manufaktur ma w swej ofercie ponad 1000 wstępnie zdefiniowanych opcji, a jego część dotycząca barw lakieru, program „Paint to Sample” pozwala na skonfigurowanie ponad 220 kolorów. Choć to dopiero wstęp do prawdziwej zabawy, lecz świetnie pokazuje, że zwykły internetowy konfigurator, który wzbudza wypieki na twarzach wielu miłośników marki, może się schować. Dopiero w Porsche Exclusive Manufaktur zaczyna się poważna gra, a do ringu wchodzą zawodnicy wagi ciężkiej.
Program ma swoje stopnie wtajemniczenia. W podstawowym można ubrać auto w różnego rodzaju wyposażenie, jak dywaniki, czy dachowe boksy, czyli de facto jeszcze nic nadzwyczajnego. Stopień wyżej, czyli w Konfiguratorze+ zamówione akcesoria (np. herby na zagłówkach) są wykańczane ręcznie. Program „Paint to Sample” przeznaczony jest dla klientów wyjątkowo uwrażliwionych plastycznie, dla których standardowa paleta kolorów jest niewystarczająca. Mogą oni wybrać kolor nadwozia z gamy oferowanej przez program lub wymyślić swój własny. Przy stworzeniu takiej unikalnej barwy wspomagają klienta konsultanci oraz chemicy z Porsche; są w stanie oddać kolorem najbardziej zaskakujące czy wymagające zachcianki.
Jeśli komuś możliwości oferowane przez Porsche Exclusive Manufaktur wydają się niewystarczające i chciałby mieć Porsche absolutnie unikalne, wyjątkowe, bezprecedensowe, jednostkowe i spersonalizowane do ostatniej śrubki, do akcji wkracza Sonderwunsch. To program, w którym nie obowiązują już (prawie) żadne ograniczenia i który wykracza daleko poza opcje dostępne w katalogu lub w konfiguratorze.
Życzenia klienta są najpierw weryfikowane z zespołem Sonderwunsch, a po uzgodnieniu wszelki szczegółów - realizowane bezpośrednio w fabryce. Personalizacja obejmuje zarówno nadwozie auta (np. wybór unikalnego lakieru na karoserię oraz felgi), jak i wnętrze (np. można połączyć ze sobą unikalne materiały, od ekscentrycznych tkanin po szytą na miarę skórę). Nie zapomniano także o, zdawałoby się, drobnych akcesoriach. Indywidualizacji podlega np. wygląd zdalnego kluczyka. A co jeśli klient zażyczy sobie umieszczenie własnego logotypu czy szczególnego elementu graficznego? Nic prostszego, zostaną one ręcznie zintegrowane z wnętrzem i nadwoziem – z dbałością o każdy detal. Klient pragnie mieć w aucie specjalnie zaprojektowaną gałkę zmiany biegów albo zmodyfikowane tylne skrzydło, by w ten sposób złożyć hołd ikonom motorsportu? Zadanie zostanie wykonane bez problemu.
Jedyne (poza pieniędzmi, rzecz jasna), w co musi uzbroić się klient programu Porsche Sonderwunsch, to cierpliwość. Zbudowanie samochodu unikalnego, istniejącego w jednym egzemplarzu musi potrwać. Zespół projektantów, inżynierów i specjalistów z Porsche pracuje nad takim projektem nawet do trzech lat od momentu jego akceptacji (sam wstępny etap ustalania, czy konkretny pomysł jest w ogóle wykonalny, np. ze względu na ograniczenia techniczne lub prawne, może trwać nawet rok).
Co ciekawe, program nie dotyczy wyłącznie nowych samochodów. Równie dobrze indywidualizacji można poddać starsze auta, nawet klasyczne modele sprzed lat.
Oczywiście taki zabieg musi kosztować. W grę często wchodzą kwoty sześciocyfrowe. W zamian klient otrzymuje ręcznie wykonane dzieło sztuki. Emocje, wynikające obcowania z pięknem są wliczone w cenę.