

Jak na przestrzeni ponad dwóch dekad zmieniły się preferencje Polaków wobec nowych samochodów? Najkrócej rzecz ujmując: ogromnie. Prześledziliśmy dane od 1999 roku
Cóż to był za rok ten 1999! Pełen wydarzeń: Michael Jordan ogłosił, że kończy karierę, Senat USA uniewinnił prezydenta Billa Clintona w procesie impeachmentu, w związku z seksaferą z Moniką Lewinsky; Władimir Putin najpierw został premierem Federacji Rosyjskiej, by po kilku miesiącach przejąć od Borysa Jelcyna obowiązki prezydenta FR; Microsoft udostępnił pierwszą wersję internetowego komunikatora MSN Messenger, a w Bhutanie - jako ostatnim kraju świata - rozpoczęto regularną emisję programu telewizyjnego. Nad Wisłą politycznym wydarzeniem roku było przyjęcie Polski do NATO, w kinach królowały rodzime produkcje: Kiler-ów 2-óch i Ogniem i mieczem, a w telewizji debiutował „Świat według Kiepskich”. Europejskim samochodem roku został Ford Focus pierwszej generacji, który wyprzedził Opla Astrę III oraz Peugeota 206. A na Żeraniu w Warszawie rozpoczęto produkcję Daewoo Matiza…

Dla polskiego rynku nowych samochodów był to szczęśliwy czas rekordowej sprzedaży, zarejestrowano wówczas prawie 633 tysiące aut. To do dziś niepobity rekord. Ówczesnymi hitami były takie samochody, jak: Daewoo Lanos, Skoda Felicia, Fiat Seicento i Daewoo Matiz. Na ulicach dominowały pojazdy małe i bardzo małe, a kompakty i klasa średnia miały łącznie trzy razy mniejszą od nich sprzedaż. Liczyły się jeszcze kombivany, natomiast reszta segmentów stanowiła margines rynku.
W 2000 roku skończyły się sny o potędze, nastąpił ostry zjazd – sprzedaż spadła o ponad 150 tysięcy aut - który szczególnie dotknął maluchy z segmentu A. Polacy doszli do wniosku, że nie są to auta na miarę ich ambicji i oczekiwań. Niewielkie spadki natomiast zanotowały samochody klasy wyższej i auta luksusowe. Liderami tych segmentów były: Opel Omega i Mercedes Klasa S.

Do tego nagłego spadku przyczyniła się jednak w głównej mierze polityka podatkowa ówczesnego rządu pod gospodarczym kierownictwem wicepremiera i ministra finansów, Leszka Balcerowicza. Wprowadzone w styczniu i kwietniu 2000 roku podwyżki akcyzy uderzyły w rynek, a kwietniowa zbiegła się na dodatek z wiosennym szczytem sprzedaży aut i skutecznie go zamroziła na długi czas. Jednocześnie, podwyżki akcyzy uruchomiły wieloletni korowód zmian w przepisach regulujących działanie rynku sprzedaży nowych samochodów. W ciągu następnych dziesięciu lat dokonano aż 22 różnych korekt, co mocno rozchwiało stabilnością rynku i zahamowało jego rozwój.
W 2001 roku segment C wyprzedził segment A, głównie za sprawą sprzedaży Opla Astry i Skody Octavii; 2004 rok rozpoczął się na wysokich obrotach, ale w połowie roku przyszło kolejne załamanie. Wejście Polski do Unii Europejskiej, otwarcie granic i boom na auta używane z importu, wszystko to sprawiło, że Polacy odwrócili się od nowych samochodów z krajowego rynku. Kolejne lata naznaczone były dalszymi spadkami, a w 2006 roku sprzedaż sięgnęła poziomu 40% tego, co się działo w 1999 roku. W następnym roku było nieco lepiej, rynek odbił, a największym wydarzeniem stała się zmiana lidera: kompakty, na czele z Fordem Focusem i Skodą Octavią, stały się najpopularniejszym segmentem.
Wydarzeniem 2008 roku było wejście w grudniu segmentu C-SUV do pierwszej piątki i wypchnięcie z niej C-VAN-ów. Toyoty RAV4 i Hondy CR-V wygrały ze Skodami Roomster i Citroenami Xsara Picasso.
W 2009 roku nadszedł czas SUV-ów: już w każdym segmencie były wyżej, niż VAN-y. W kolejnym roku C-SUV-y wykopały segment A z 4 miejsca, a ich liderem była KIA Sportage, z minimalną przewagą nad Hondą CR-V.
W 2012 C SUV-y zdetronizowały klasę średnią i wskoczyły do pierwszej trójki. Pod koniec 2015 roku segment A wypadł z pierwszej piątki, a całkowita liczba rejestracji SUV-ów zagroziła innym rodzajom nadwozi. W kolejnym roku segment A ustąpił miejsca nawet D-SUV-om. Sprzedaż aut typu Skoda Citigo stała się mniejsza niż samochodów klasy Volvo XC60. Pod koniec 2018 roku segment C-SUV sięgnął po drugie miejsce, a najpopularniejszymi autami były: Dacia Duster, Nissan Qashqai oraz Hyundai Tucson. W 2019 roku B-SUV-y wskoczyły przed klasę średnią, a C-SUV-y sięgnęły po pierwsze miejsce.
W 2020 roku wszystkie klocki wywróciła pandemia koronawirusa. Skala załamania rynku była olbrzymia, ale – i tu niespodzianka – nie wszystkich dotyczyła. W tym trudnym okresie segment E SUV wbił się aż na 7 miejsce.

To jedna z podstawowych zmian, które zaszły na polskim rynku sprzedaży nowych samochodów. Droga SUV-ów na szczyt zaczęła się ok. 2010 roku, by jedenaście lat później doprowadzić ten rodzaj nadwozia do pozycji numer jeden na rynku ( z blisko 47% udziałem w 2021 roku). Warto pamiętać, że punkt startowy pod koniec 1999 roku wynosił niecałe 1% rynku. Liderem tego segmentu była wówczas Kia Sportage pierwszej generacji (878 szt.), a na podium znajdowały się ponadto Daewoo Musso (457 szt.) oraz Honda HR-V (344 szt.). To także czasy, w których bardzo popularna była Łada Niva (4 miejsce, 306 szt.).
A dzisiaj? W pierwszym kwartale 2021 roku zarejestrowano ponad 55 tys. SUV-ów, przy czym lider – Dacia Duster – znalazł blisko 3,5 tys. nabywców. W sumie od początku 1999 roku zarejestrowano w Polsce 1 103 633 nowe SUV-y i crossovery, z tego segment C stanowi ponad 66% (729 tys.), a segment D 20% (blisko 225 tys. szt.). I pomyśleć, że jeszcze niedawno silnie wybrzmiewały głosy (w tym niektórych polityków), że SUV-y to margines rynku, auta dla wąskiej grupy bogaczy, które wkrótce znikną z rynku, bo tak naprawdę nikt ich nie potrzebuje.
Co właściwie spowodowało tak gwałtowną zmianę preferencji Polaków? Czynniki, które przemeblowały rynek są dwa: moda na SUV-y oraz wzrost zamożności społeczeństwa. W 1999 roku średnia ważona cena SUV-a wynosiła 103 926 zł, obecnie – 151 003 zł. Jednak ponad dwie dekady temu Polacy zarabiali średnio 1139 zł netto, a w zeszłym miesiącu średni zarobek netto wyniósł już 4269 zł. Kiedyś potrzeba było 91 wynagrodzeń na zakup statystycznego SUV-a, a dziś… tylko 35. Oczywiście trzeba pamiętać, że w 1999 roku SUV-y miały ramy i reduktory, a dziś to w większości bulwarówki, najczęściej z napędem na 1 oś. Realnie jednak SUV-y potaniały.
Największym przegranym są van-y, które znikają szybko z rynku, nawet takie klasyki segmentu, jak Renault Espace czy Scenic odjeżdżają do archiwum. W ciągu ponad dwóch dekad ich udział spadł z 11,3% do 0,9%. W tym czasie zostały „zjedzone” przez 7-miejscowe SUV-y, których z roku na rok pojawia się coraz więcej i które cieszą się rosnącą popularnością. A dla tych, którzy potrzebują jeszcze więcej przestrzeni, producenci oferują tzw. minibusy, czyli furgony przystosowane do transportu osób. Obecnie ich poziom wyposażenia i komfort jazdy nie odstaje od innych aut osobowych, a udział w rynku oscyluje w granicach 2%, czyli jest nawet większy niż coupe (0,5%) czy kabrio (0,1%).
Powyższy tekst oraz towarzyszący mu film powstał w wyniku współpracy IBRM SAMAR z kanałem Youtube Zachar off. Jeśli podoba się Wam taka konwencja prezentacji danych prosimy o lajki i udostępnianie filmu.
Opracowanie: Dariusz Balcerzyk, Michał Hadyś