

Bez zbytniej przesady można zaryzykować stwierdzenie, że nowy model Tesli – gdyby powstał jakieś czterdzieści lat temu – miałby zagwarantowaną rolę w kultowym filmie „Powrót do przyszłości”. Przypomnijmy, że w słynnej hollywoodzkiej produkcji wehikułem czasu był DeLorean DMC-12.
Jesteśmy świeżo po debiucie modelu Tesla Roadster nowej generacji. Prezentacji samochodu amerykańskiej marki towarzyszyła zrealizowana z rozmachem impreza medialna. Elektryczny supersamochód pojawi się w trzech wersjach napędowych. Wariant z dopiskiem Performance potrafi wystrzelić do „setki” w mniej więcej półtorej sekundy. Odmiana Thrust otrzymuje dodatkowo silniki umieszczone na tylnej osi, a sprint 0-100 km/h skraca się do zaledwie 0,81 sekundy. Auto w omawianej konfiguracji można zarezerwować po wpłaceniu zaliczki sięgającej 250 tys. dolarów!
Wisienką na torcie jest wersja modelowa o nazwie Rocket. Ten jednomiejscowy pojazd dysponujący silniczkami odrzutowymi może nawet nie tylko oderwać się kołami od asfaltu, lecz również szybować i obracać się w powietrzu. Flagowy wariant będzie dostępny wyłącznie dla starannie wyselekcjonowanej grupy potencjalnych klientów. Producent z Kalifornii podkreśla jednak, że Rocket nie otrzyma homologacji na publiczne drogi.
Źródło: TeslaRoadster faktycznie robi świetne pierwsze wrażenie, jednak analitycy branżowi podkreślają, że do deklaracji składanych przez spółkę związaną z Elonem Muskiem powinno się podchodzić z pewną dozą ostrożności. Tymczasem jak donosi portal IBRM Samar, w ciągu dziewięciu miesięcy bieżącego roku zarejestrowało się nad Wisłą ogółem 24 351 nowych osobówek w wersji elektrycznej (BEV). Największy udział w segmencie bezemisyjnych wtyczkowozów mają importerzy Tesli, BMW oraz Mercedesa. Bliższe informacje wraz z interaktywną grafiką znaleźć można TUTAJ.