Hyundai - polska premiera modeli Santa Fe i Ioniq 5 N
Do Polski zawitały dwa nowe modele koreańskiej marki Hyundai: hybrydowe Santa Fe oraz Ioniq 5 N – pierwszy elektryczny Hyundai sygnowany logotypem „N”. Na razie tylko po jednym egzemplarzu.
Santa Fe piątej generacji
Santa Fe to model znany od wielu lat. Po raz pierwszy został zaprezentowany w 2001 roku. Obecnie debiutuje piąta generacja tego dużego SUV-a (483 cm długości, to jest o około 4,5 cm więcej w stosunku do poprzedniej generacji). Santa Fe jest oferowane w odmianie pięcio-, sześcio- oraz siedmioosobowej.
Nowy Hyundai Santa Fe ma zmodernizowaną stylistykę nadwozia i kabiny; jest bardziej kanciasty, reflektory mają motyw litery H. W środku uwagę przykuwają: duży, zakrzywiony ekran oraz konsola środkowa. Na szczęście pozostawiono tradycyjne pokrętła regulacji temperatury.
Do napędu Santa Fe służą dwa układy hybrydowe: HEV oraz PHEV. W każdym z nich jest czterocylindrowy silnik turbodoładowany współpracujący z silnikiem elektrycznym. Układy hybrydowe są połączone z 6-stopniową automatyczną przekładnią biegów. Wersje AWD mają mechanicznie dołączany napęd tylnej osi (nie jest to system typu e-AWD).
Ceny pojazdu nie zostały jeszcze oficjalnie ogłoszone przez importera, jednak mają być zbliżone do cen obecnej, czwartej generacji Santa Fe. Pierwsze samochody dotrą do Polski w połowie bieżącego roku.
Ioniq 5 N, czyli sport przez duże "N"
Ioniq 5 N rozpoczyna zelektryfikowaną przyszłość marki N. Do setki przyspiesza w 3,4 s, a jego silniki elektryczne mogą osiągać do 21 000 obr./min. Zapewniają przy tym moc 650 KM w trybie N Grin Boost z opcją drift mode. Auto wyposażone jest w akumulator o pojemności 84 kWh zbudowany w standardzie 800 V.
Prędkość maksymalna auta to 260 km/h, zasięg - ok. 450 km. Akumulator 800 V pozwala się ładować na najszybszych ładowarkach. Ioniq 5 N ma też układ AWD z preferencją napędu na tył.
Z zewnątrz auto różni się od "cywilnej" odmiany Ioniq 5. Ma niższy prześwit, unikalne kolory lakieru oraz wzory felg, spojlery. Do Polski trafi w pierwszej połowie bieżącego roku. Według importera ma to być najtańszy sześćsetkonny samochód na rynku, z ceną znacznie poniżej 400 tys. zł.