Jetour Dashing 1.6T. Jakie to szczęście, że ma instalację LPG
Jetour to chińska marka należąca do koncernu Chery. W Polsce oferowane są trzy modele tego producenta: Jetour Dashing, Jetour T2 oraz Jetour X70 Plus. Występujący w teście pierwszy z tych modeli w topowej wersji napędzany jest benzyniakiem o mocy 197 KM i ma na pokładzie instalację gazową. Zobaczmy czym zachwyca ten samochód, a jakie cechy są jego słabą stroną.
Jetour pojawił się na polskim rynku pod koniec 2025 roku. Nie dziwi zatem, że statystyki sprzedaży nie są na razie imponujące. Z danych opracowanych przez IBRM Samar i zawartych w aplikacji Mototrendy Pro+ wynika, że w 2025 roku sprzedano łącznie 64 auta chińskiej marki.
Na pierwszym miejscu znalazł się Jetour Dashing – 28 szt., na drugim Jetour T2 – 19 szt., a na trzecim Jetour X70 Plus – 17 szt. W styczniu 2026 roku kolejność była taka sama, a wolumen sprzedaży przedstawiał się następująco: Jetour Dashing – 23 szt., Jetour T2 – 7 szt., Jetour X70 Plus – 3 szt.
Jetour Dashing 1.6T – sili się na sportowca
Jetour Dashing to SUV o wymiarach (dł./szer./wys.) 4590/1900/1685 mm i z rozstawem osi wynoszącym 2720 mm. Nadwozie pojazdu uformowano w taki sposób, żeby uwydatnić sportową stylistykę. Można ją odkryć dzięki potężnej atrapie chłodnicy ograniczonej z dwóch stron podwójnymi reflektorami.
Wyostrzone rysy nadają przodowi auta wąskie światła umieszczone na nadkolach. Te z kolei wyoblono na tyle mocno, że wznoszą się ponad maską. Wyoblenia nadające autu masywności zastosowano także na tylnych błotnikach. Do tego dochodzi jeszcze zwężająca się ku tyłowi linia bocznych okien, których dolna część sprytnie omija wydatne, tylne błotniki. Gładka linia została uzyskana m.in.. dzięki chowanym klamkom. Takim, jakie już niedługo będą zakazane w Chinach.
Z tyłu auta na pierwszy plan wysuwa się dyfuzor, za którym ukryto układ wydechowy. Od tej strony pojazdu nie zabrakło także dachowego spoilera, a na klapie znalazły się duże oznaczenia marki i modelu auta.
Jetour Dashing 1.6T – minimalistyczny projekt
Jetour Dashing 1.6T ma część pasażerską wykończona materiałami, które nie tylko są miłe w dotyku, lecz także ciekawie wyglądają. Ta druga cecha to przede wszystkim zasługa kolorystyki – czerwone aplikacje kontrastują z czarną tapicerką. Deskę rozdzielczą tworzą dwa ekrany – ten przed kierowcą to baza do wyświetlania wskaźników, a centralny o przekątnej 15,6 cala to centrum dowodzenia, za pośrednictwem którego obsługuje się urządzenia pokładowe.
W testowanym modelu jest jeszcze jeden nieduży wyświetlacz na… drzwiach. Można na nim odczytać temperaturę zewnętrzną oraz stężenie pyłów zawieszonych. Jednak ten ekran nie zawsze jest czytelny – w słoneczne dni nie widać dobrze wskazań.
W tym minimalistycznie urządzonym wnętrzu nieduża jest też kierownica. W efekcie ma się odczucie prowadzenia sportowego lub przynajmniej usportowionego pojazdu. W opozycji do takiego postrzegania stoi wysoka pozycja za kierownicą. Jednak ta ostatnia cecha nie jest kompletnie pozbawiona sensu – dzięki niej prowadzący ma dobrą widoczność we wszystkich kierunkach.
Jetour Dashing 1.6T – przestrzeni pod dostatkiem
Jetour Dashing 1.6T to SUV, w którego wnętrzu nikt nie będzie czuł się klaustrofobicznie. To zasługa dużej ilości miejsca w obu rzędach wygodnych siedzeń. Niezależnie czy podróżujemy z przodu, czy z tyłu, to zawsze możemy cieszyć się luzem na wysokości kolan oraz nad głowami.
Jetour Dashing 1.6T zasługuje na miano rodzinnego modelu m.in. z racji ukształtowania i pojemności bagażnika. Jego foremne kształty ułatwiają ułożenie walizek, a objętość 486 l wystarczy żeby zmieścić wszystko co niezbędne w trakcie familijnych wycieczek.
Co ciekawe kufer okazuje się niewielki po powiększeniu. Przy położonej tylnej kanapie do dyspozycji jest część ładunkowa o kubaturze 977 l. Pamiętajmy jeszcze, że pod podłogą zmieścimy tylko niewielkie drobiazgi, bo znaczną część tej przestrzeni zajmuje zbiornik na gaz LPG.
Jetour Dashing 1.6T – pod maską prawie 200 koni mechanicznych
Jetour Dashing dostępny jest w dwóch wersjach silnikowych. W bazowym wydaniu pod maską pracuje jednostka 1.5 generująca 156 KM oraz 230 Nm. W topowej odmianie wykorzystano benzyniaka 1.6 produkującego 197 KM i 290 NM. To właśnie w takiej postaci testowaliśmy chińskiego SUV-a.
Potencjał silnika można wykorzystać na trzy sposoby. W trakcie spokojnej jazdy wystarczy tryb Eco lub Normal. Jeżeli natomiast chcemy zaznać nieco więcej dynamiki, to musimy wybrać ustawienie Sport. Dzięki niemu samochód znacznie ożywia się, ale w tym trybie jazda nie jest do końca przyjemna. Nawet jeżeli nieruchomo trzyma się nogę na pedale gazu, to trudno utrzymać jednostajną prędkość. Samochód samoczynnie delikatnie przyspiesza i zwalnia, przyspiesza i zwalnia…
Jetour Dashing w każdej wersji silnikowej ma instalowaną automatyczną, dwusprzęgłową skrzynię. Jej działanie oceniliśmy pozytywnie, bo biegi zmieniane są wystarczająco delikatnie, a w razie potrzeby przełączanie okazuje się także szybkie.
Jetour Dashing 1.6T – jest jedna cecha, którą trudno zaakceptować
Trudno ocenić dokładnie dynamikę pojazdu, bo producent nie podaje, niestety czasu, jaki upływa od startu do momentu, gdy osiągnie się 100 km/h. Wiadomo natomiast dokładnie jakie jest zużycie paliwa. Spojrzenie w dane techniczne nie napawa optymizmem, bowiem producent obiecuje spalanie na poziomie 11,2 l/100 km.
Tymczasem w trakcie testu okazało się, że jest nieco lepiej, bowiem samochód potrzebował 10-10,5 l/100 km. To wprawdzie mniej niż podają dane techniczne, ale nadal sporo. W przypadku gazu spalanie jest o ok. 2 l większe.
Za to niedużo trzeba zostawić w kasie podczas kupowania nowego samochodu. Jeżeli komuś wystarczy 156-konna jednostka to zapłaci 112 900 zł. Testowana, mocniejsza odmiana to wydatek 129 900 zł, ale za dodatkowe pieniądze otrzymuje się nie tylko więcej koni mechanicznych pod maską, lecz także bogatsze wyposażenie seryjne. W obu wersjach silnikowych dostępna jest fabryczna instalacja gazowa. Jej koszt to 6500 zł.