Auto Bild o nowym Citroenie C3 – hit czy kit?
Najnowszy model Citroena, dostępny w wersji spalinowej i elektrycznej, powstał na niskokosztowej płycie podłogowej STLA Smart. Ta sama architektura posłuży do stworzenia również innych pojazdów z Grupy Stellantis, do których zalicza się Fiat Grande Panda.
Tygodnik Auto Bild uchodzi za jeden z najbardziej opiniotwórczych magazynów motoryzacyjnych w Niemczech. Tematem ostatniego numeru był test z udziałem nowego Citroena C3 o napędzie elektrycznym (113 KM/zasięg do 326 kilometrów). Dziennikarz redakcji oceniał pojazd w takich kategoriach jak ergonomia i przestronność kabiny, komfort resorowania oraz relacja ceny do walorów użytkowych. Warto dodać, że elementy płyty podłogowej Citroena posłużą do stworzenia również innych pojazdów Stellantisa, do których zalicza się nowy Fiat Grande Panda 2024.
Citroen e-C3 zdobył cztery i pół gwiazdki w skali pięciostopniowej, co uznać można za duży sukces marki spod znaku szewrona. Auto przekonuje do siebie uczciwą ceną, niezłym standardem wyposażenia oraz pojemnym jak na tę klasę pojazdów wnętrzem. Deskę rozdzielczą wykończono w dużej mierze twardym w dotyku plastikiem, choć jej rozplanowanie wydaje się logiczne. Egzemplarz udostępniony do testów nie miał jeszcze w pełni dostrojonego oprogramowania pokładowego, zatem nie można było sprawdzić wszystkich funkcji systemu multimedialnego czy wyposażenia z zakresu wsparcia kierowcy. Niemniej Citroenowi należą się słowa uznania za odwagę, jakiej wymagało opracowanie samochodu elektrycznego w takiej cenie. Niemieckim dziennikarzom wtóruje tygodnik Auto Express z Anglii, który ponadto zwraca uwagę na komfortowe resorowanie. Dzięki temu jazda nie męczy użytkowników także na dłuższych trasach.
Na polskim rynku Citroen e-C3 kosztuje od 110 650 złotych. Auto ma w standardzie szesnastocalowe felgi stalowe z kołpakami, klimatyzację manualną, wspomaganie ruszania na wzniesieniu, zawieszenie Advanced Comfort, tylne czujniki parkowania itd. Podstawowa konfiguracja z silnikiem benzynowym (1.2 Turbo/100 KM) to koszt 71 250 złotych. Tymczasem na przyszły rok zapowiadana jest premiera „elektryka” o zasięgu do 200 kilometrów. Nowy wariant ma kosztować tylko 19 900 euro, co przy aktualnym kursie walut dawałoby to kwotę poniżej 87 tys. złotych.