Mercedes CLA 250+. Sprawdziliśmy, jak jeździ zwycięzca konkursu Car of the Year
Mercedes CLA na rynku jest już od 2013 roku. Od tego czasu samochód doczekał się trzech generacji, a najnowsza zadebiutowała w 2025 roku. To pierwsze wydanie tego samochodu, w którym alternatywą dla spalinowych jednostek są elektryczne silniki. W teście sprawdzamy zalety i wady takiej bezemisyjnej odmiany.
Car of the Year czyli plebiscyt na samochód roku organizowany jest od 1964 roku. Od tego czasu do 2025 roku doczekaliśmy się 62 zwycięzców, a wśród nich tylko raz na najwyższym stopniu podium stanął Mercedes. Było to w 1974 roku, kiedy konkurs wygrał Mercedes 450 SE (W116). Tak było do teraz, bo właśnie drugi raz w historii plebiscytu laureatem został model z gwiazdą na masce. W 2026 roku 63. zwycięzcą stał się nowy Mercedes CLA.
Według danych opracowanych przez IBRM Samar i zawartych w aplikacji Mototrendy Pro+ Mercedes w 2025 roku sprzedał w Polsce 30 272 osobowe samochody. To o 5,17 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy to do klientów trafiło 28 785 pojazdów. Jednym z ojców sukcesu był Mercedes CLA, którego w 2025 roku wydano 3177 razy. To dało pojazdowi trzecie miejsce w gamie niemieckiej marki. Na drugiej pozycji wylądował Mercedes GLC (3621 szt.), natomiast pierwsza lokata przypadła w udziale Mercedesowi GLC Coupe (3792 szt.).
Mercedes CLA trzeciej generacji to wyjątkowy model w porównaniu z poprzednikami. To pierwsze wydanie auta, które oprócz spalinowych jednostek pod maską może mieć alternatywę w postaci elektrycznego silnika. Przekonajmy się zatem, jak na co dzień spisuje się bezemisyjny laureat konkursu Car of the Year.
Mercedes CLA 250+ – sedan, ale wygląda, jak coupe
Nowy Mercedes CLA ma nadwozie o wymiarach (dł./szer./wys.) 4723/1885/1468 mm, a rozstaw osi to 2790 mm. Pod stylistycznym względem samochód nawiązuje do poprzednich generacji. To przede wszystkim zasługa łukowato narysowanej linii dachu, która mocno obniża się ku tyłowi. Ten zabieg sprawił, że pomimo 4-drzwiowego nadwozia pojazd kojarzy się z modelami typu coupe.
A skoro coupe, to już niedaleko do sportowego wizerunku. Takie postrzeganie auta to zasługa wąskich reflektorów osadzonych na zderzakiem, w którym znalazły się duże wloty powietrza. Z tyłu za rasowe postrzeganie odpowiada spoiler na klapie bagażnika oraz zderzak kończący się dyfuzorem. Chowane klamki sprawiają, że nic nie zakłóca z boku linii karoserii, a całości dopełniają efektownie wyglądające alufelgi.
Mercedes CLA 250+ – rozgwieżdżony grill to nie wszystko
W przypadku Mercedesa CLA producent zadbał, żeby już z daleka było wiadomo z jaką marką mamy do czynienia. Widać to przede wszystkim w nocy i to zarówno z przodu, jak i z tyłu.
W reflektorach oraz w tylnych światłach znalazł się świecący akcent gwiazdy znanej z logo Mercedesa. Jakby tego było mało, to na atrapie chłodnicy oprócz dużego logo znalazły się jeszcze aż 142 gwiazdki. Podczas otwierania i zamykania samochodu tworzą one wraz z lampami efektowny, świetlny pokaz.
Mercedes CLA 250+ – kokpit też jest rozgwieżdżony
Ustawioną niemal pionowo deskę rozdzielczą testowanej wersji tworzą dwa ekrany – 10,25-calowy jest bazą do eksponowania wskaźników, a centralny o przekątnej 14 cali, to centrum zarządzania urządzeniami pokładowymi. Prawą stronę panelu zajmuje powierzchnia, a jakże bogato ozdobiona niewielkimi gwiazdami. Gdybyśmy kupili opcjonalny Superscreen (18 485 zł) to zamiast tego firmamentu mielibyśmy dodatkowy ekran dla pasażera.
Wszystko to otoczone zostało materiałami wysokiej jakości, a o odpowiednią atmosferę dba ambientowe oświetlenie, które można ustawić w różnych kolorach. Nie jestem fanem tego rozwiązania, bo moim zdaniem rozprasza kierowcę podczas prowadzenia auta. Wolę jednak wnętrze pozostawione w ciemności.
Mercedes CLA 250+ – nie rozpieszcza przestrzenią
Nowy Mercedes CLA dba głównie o tych, którzy podróżują z przodu. Po pierwsze dlatego, że siedzą oni na wygodnych fotelach o sportowym profilu. To sprawia, że podczas pokonywania zakrętów ciała jadących są skutecznie podpierane z boku. Po drugie z racji wystarczającej ilości miejsca na wysokości kolan oraz nad głowami.
Z tyłu jest nieco gorzej, bo zarówno na nogi, jak i nad głowami przestrzeni może zabraknąć pasażerom o wysokim wzroście. Poza tym trzeba pamiętać o obniżającej się linii dachu – to rozwiązanie zmusza do mocnego pochylenia się podczas wsiadania do auta.
Mercedes CLA 250+ – całkiem funkcjonalny ten sedan
Mercedes CLA ma bagażnik o pojemności 405 l. Nie jest to rekordowa wielkość, ale powinna wystarczyć na zapakowanie urlopowego ekwipunku czterech osób. Trzeba jedynie pamiętać, żeby walizki nie były zbyt duże, bo luk załadunkowy ma niewielkie wymiary. No i część przestrzeni kufra trzeba pozostawić na kable do ładowania akumulatorów.
A nie, zaraz. Nie trzeba. Przecież Mercedes CLA ma jeszcze jeden bagażnik z przodu. Wprawdzie z tej strony do dyspozycji są tylko 83 litry, ale to w zupełności wystarczy, żeby zmieścić w niej wszystkie przewody.
Mercedes CLA 250+ – taki elektryk ma sens
Mercedes CLA oferowany jest jako benzyniak lub w elektrycznej wersji. Skupimy się na tym drugim rodzaju zasilania. Do wyboru są trzy odmiany mocy oraz trzy wersje pojemności akumulatorów. W bazowej postaci CLA 200 pracuje silnik o mocy 224 KM, bateria ma pojemność netto 58 kWh, a zasięg to 541 km.
Następny jest model CLA 250, którego jednostka generuje 272 KM, akumulator ma pojemność 71 kWh, natomiast zasięg producent określił na 673 km. W ofercie jest jeszcze jeden 272-konny Mercedes CLA z oznaczeniem 250+ (testowany egzemplarz). Tym razem baterie mają pojemność 85 kWh i po naładowaniu ich na 100 proc. można przejechać maksymalnie 791 km. W topowym wydaniu CLA 350 mamy 354-konny napęd, moment obrotowy dociera do wszystkich kół, a bateria ma pojemność 85 kWh. Zasięg to 769 km.
Tyle dane techniczne, a jak przedstawia się sytuacja w rzeczywistości? Otóż w testowanym Mercedesie CLA 250+ miejskie zużycie prądu wyniosło ok. 15-15,5 kWh/100 km. To oznacza zasięg na poziomie 550-570 km. Podczas pozamiejskiej podróży konsumpcja prądu wyniosła 18-19 kWh/100 km, a to pozwala na pokonanie 450-470 km.
W każdej sytuacji zapotrzebowanie na energię jest wyższe niż obiecywane przez producenta 12,3 kWh/100 km. Z kolei zasięg jest mniejszy niż deklarowany przez Mercedesa. Trzeba jednak przyznać, że nawet przy uzyskanych wartościach można ze spokojem myśleć o dalekim wyjeździe.
Mercedes CLA 250+ – już 10 minut ładowania daje prąd na kilkaset kilometrów
Podjeżdżamy na punkt szybkiego ładowania i po ok. 22 min mamy energię uzupełnioną w zakresie 10-80 proc. Nie mamy tak dużo czasu? To czekamy tylko 10 min, a prąd zgromadzony w bateriach wystarczy na pokonanie dystansu 285-325 km. Maksymalna moc ładowania prądem DC to 320 kW. Jeżeli skorzystamy z ładowarki AC (maks. moc to 11 kW) to baterie naładujemy na 100 proc. po ok. 9 godz.
Prąd można szybko uzupełnić, a samochód da się dynamicznie rozpędzić. Po mocnym dodaniu gazu Mercedes CLA 250+ osiąga setkę po 6,7 s. To pozwala na więcej niż tylko sprawną jazdę. To wręcz osiągi godne auta o sportowym zacięciu.
W Mercedesie CLA 250+ mocnym punktem jest nie tylko silnik, lecz także układ jezdny. Zestrojono go w taki sposób, żeby nie tylko zadbać o komfort pasażerów, lecz także o stabilność podczas jazdy. Samochód sprytnie zachowuje się na krętych odcinkach dróg i ani przez chwilę kierowca nie odczuwa braku kontroli nad pojazdem. W opanowaniu auta pomaga precyzyjny układ kierowniczy.
Nowy Mercedes CLA to wydatek od 192 500 zł. Jednak taka kwota dotyczy podstawowej wersji benzynowej. Fani bezemisyjnej jazdy muszą przygotować minimum 209 900 zł za 224-konną wersję. Za taki samochód, jaki mieliśmy okazję testować trzeba zapłacić 234 900 zł.