Koło zapasowe, dojazdowe, run flat czy pianka i kompresor? Wady i zalety tych rozwiązań
Trudno wyjechać w trasę bez odpowiedniego wsparcia w razie przebicia opony. Kierowcy mają do wyboru cztery rozwiązania. Każde z nich ma swoje wady i zalety.
"Twoje koło zapasowe to kochany, wierny zmiennik" - śpiewał Przemysław Gintrowski w tytułowej piosence słynnego serialu "Zmiennicy". Najgorszym wrogiem opon są różnej maści gwoździe albo kawałki szkła. Jazda z przebitą oponą jest ekstremalnie niebezpieczna.
Przez dziesiątki lat producenci samochodów wyposażali je w koła zapasowe. W autach terenowych były one przeważnie ozdobą tylnych drzwi. Na przestrzeni lat zwiększały się jednak oczekiwania względem pojemności bagażników. Zaczęto zatem szukać możliwości odchudzenia auta. Koło dojazdowe zajmowało trochę mniej miejsca, niż standardowy zapas. Następnie na rynku pojawiły się opony typu run flat oraz pianki i kompresory uszczelniające. Niestety, żadne z tych rozwiązań jest w stu procentach korzystne dla kierowcy. Wad jest w tym przypadku więcej, niż zalet.
Standardowe koło zapasowe
Powinno być identyczne, jak pozostałe cztery koła. Czyli powinno być na takiej samej feldze i powinno mieć taki sam rozmiar i rodzaj opony. Jeśli kierowca ma dwa komplety opon sezonowych (zimowe i letnie), to powinien również mieć dwie dodatkowe opony zapasowe - zimową i letnią.
W przypadku nowych aut za koło zapasowe (jeśli jest dostępne dla danego modelu samochodu) trzeba dopłacić minimum 1600 zł. W przypadku aut używanych trzeba po prostu dokupić dodatkową oponę (200 - 500 zł, w zależności od rozmiaru, rodzaju i producenta) i dodatkową felgę (200 - 400 zł w przypadku stalowej).
Koło zapasowe zajmuje sporo miejsca, ale jest ukryte pod podłogą bagażnika. Wraz z nim znajduje się klucz oraz podnośnik samochodu. W nielicznych autach koło zapasowe może być przykręcone pod podwoziem auta. W samochodach terenowych jest montowane na tylnej klapie.
Wymiana opony po przebiciu zajmuje ok. 20 minut i jest dość pracochłonna. Samochód trzeba ustawić na płaskim terenie, następnie należy zluzować śruby mocujące koło. Auto trzeba podnieść za pomocą lewarka i można odkręcić oraz zdemontować przebite koło. Montaż koła zapasowego przebiega w odwrotnej kolejności.
Jak można jechać samochodem po zamontowaniu koła zapasowego? Jeśli koło zapasowe jest takiego samego rodzaju (np. zimowe) jak pozostałe, to można jechać z normalną prędkością (także autostradową) bez limitu kilometrów. Jeśli jest innego rodzaju, ma inny bieżnik itd. to powinno się dojechać do warsztatu, z ograniczoną prędkością (do 70 km/h). Tam wystarczy oddać przebite koło do naprawy i zlecić jego montaż. Łatanie dziury w warsztacie kosztuje od 15 do 30 zł. Cena obejmuje wyważenie koła i jego montaż.
Jeśli auto jest wyposażone w bezpośredni system TPMS (kontroli ciśnienia w oponach - z nadajnikami) - koło zapasowe nie ma nadajnika. Po zdjęciu przebitego koła, system będzie alarmował o problemach. Po montażu naprawionego koła układ TPMS będzie trzeba zaprogramować za pomocą testera diagnostycznego, co podwyższy koszty naprawy.
Koło dojazdowe
Jest węższe, niż standardowe koło, dlatego nie pozwala na jazdę z większą prędkością.
Koło dojazdowe, jak sama nazwa mówi, służy do tego, aby móc na nim bezpiecznie dojechać do warsztatu naprawy ogumienia.
Koszty: w przypadku nowych aut koło dojazdowe powinno być na wyposażeniu, wliczone w cenę pojazdu. Nowe koło dojazdowe (kompletne: koło plus opona) kosztuje od 250 do 400 zł, w zależności od rozmiaru i producenta.
Koło dojazdowe zajmuje nieco mniej miejsca, niż standardowe koło zapasowe. Trzeba również przewozić klucz do kół oraz podnośnik. Koło dojazdowe jest zamontowane pod podłogą bagażnika.
Wymiana po przebiciu przebiega dokładnie tak samo, jak wymiana koła zapasowego, zajmuje ok. 20 minut i jest dość pracochłonna. Samochód trzeba ustawić na płaskim terenie, następnie zluzować śruby mocujące koło. Auto należy podnieść za pomocą lewarka i można odkręcić oraz zdemontować przebite koło. Montaż koła dojazdowego przebiega w odwrotnej kolejności.
Zaleca się, aby koło dojazdowe montować na przedniej osi. Zatem, jeśli dojdzie do przebicia tylnej opony, trzeba zamontować koło dojazdowe na przedniej osi, a zdemontowane standardowe koło z przedniej osi na tylną.
Jak można jechać samochodem po zamontowaniu koła dojazdowego? Koło dojazdowe pozwala na jazdę z ograniczoną prędkością (do 70 km/h). Należy jechać ostrożnie i unikać wykonywania gwałtownych manewrów. Trzeba pamiętać o tym, że koło jest wąskie, zatem nie zapewnia takiej samej przyczepności, jak standardowe koło. Z racji mniejszej powierzchni styku z nawierzchnią, wydłuża się droga hamowania. Poza tym z mniejszą skutecznością działają aktywne systemy bezpieczeństwa (ABS, ESP, ASR itd.)
Jeśli auto jest wyposażone w bezpośredni system TPMS (kontroli ciśnienia w oponach - z nadajnikami) - koło zapasowe nie ma nadajnika. Po zdjęciu przebitego koła, system będzie alarmował o problemach. Po montażu naprawionego koła układ TPMS będzie trzeba zaprogramować za pomocą testera diagnostycznego, co podwyższy koszty naprawy.
Zaleca się, aby na kole dojazdowym dojechać do warsztatu naprawy ogumienia i tam naprawić przebitą oponę.
Koło z oponą typu run flat
Rozwiązanie to powstało z myślą o samochodach klasy premium. Opony typu run - flat mają wzmocnione ściany boczne (a często także dodatkowe elementy wzmacniające, zależnie od producenta). W razie przebicia i utraty ciśnienia, nawet całkowitej, ścianki boczne utrzymują ciężar samochodu i pozwalają na dalszą jazdę (z ograniczeniami).
Auta z oponami typu run flat obowiązkowo mają na wyposażeniu bezpośredni system kontroli ciśnienia w oponach TPMS (z nadajnikami). W razie przebicia to system TPMS ostrzega kierowcę o utracie ciśnienia. Ostrzeżenie pojawia się na desce rozdzielczej, ekranie komputera pokładowego albo na wyświetlaczu head-up.
Opon tego typu nie wolno wymieniać na inne, ani stosować w samochodach, które nie są do tego przystosowane fabrycznie. Po przebiciu opony można jechać z prędkością do 70km/h na dystansie nie dłuższym, niż kilkadziesiąt kilometrów. W większości przypadków opon run flat się nie naprawia. Po przebiciu należy zamontować nową oponę. Koszt - od 600 zł do 1000 zł za oponę. Do tego dochodzi jeszcze koszt montażu na felgę, wyważenia i zaprogramowania układu TPMS.
Kompresor i pianka
To najnowsze rozwiązanie, stosowane w autach z pośrednim (bez nadajników) i bezpośrednim systemem (z nadajnikami w wentylach) kontroli ciśnienia w oponach TPMS. Zestaw składa się z pianki uszczelniającej w pojemniku i z kompresora 12V, zasilanego z gniazda zapalniczki samochodowej. Jest wyposażeniem standardowym nowych aut i zabiera bardzo mało miejsca w bagażniku.
Po przebiciu należy ustawić auto na prostej powierzchni. Zaleca się, aby przebite miejsce znalazło się na górze. Jeśli element, który przebił oponę (np. gwóźdź) dalej się w niej znajduje, to trzeba go usunąć. Do wentyla podłącza się piankę uszczelniającą w specjalnym opakowaniu. Przewód ciśnieniowy kompresora podłącza się do puszki z pianką, a przewód zasilający do gniazda zapalniczki. Po przekręceniu kluczyka i uruchomieniu zasilania, pianka jest wtłaczana do opony. Należy obserwować, czy ciśnienie w oponie wzrasta. Jeśli osiągnie wartość zalecaną (np. 2,4 bar) można wyłączyć zestaw. Jeśli ciśnienie nie rośnie, opona może być bardzo mocno uszkodzona i pianka nie pomoże. Pozostaje laweta. Podobnie, jeśli dojdzie do uszkodzenia wentyla.
Po naprawie opony warto jechać z ograniczoną prędkością i obserwować wskazania czujników TPMS. Zaleca się, aby uszczelniono koło jak najszybciej oddać do naprawy. Niestety, w wielu przypadkach koło uszczelnione pianką nie nadaje się do naprawy. Trzeba zamontować nową oponę.
Cóż, trudno być pozytywnie nastawionym do najnowszych rozwiązań. Optymalnym wyborem okazuje się być koło dojazdowe.
Michał Lisiak