Nowy Opel Mokka – co przyniósł lifting?
Niemiecka marka z Grupy Stellantis nie zwalnia tempa. Dopiero co poznaliśmy ceny Grandlanda nowej generacji, a na scenę wchodzi już Opel Mokka w odświeżonej wersji. Zmiany widać w układzie przedniego pasa oraz wykończeniu kabiny pasażerskiej, która sprawia bardziej „jakościowe” wrażenie.
Według raportu IBRM Samar, do końca września br. polscy klienci zarejestrowali ponad 7,6 tys. nowych osobówek spod znaku błyskawicy. To o dziewięć procent więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Bestsellerem jest właśnie Mokka, na którą przypada udział sięgający niemal 25 procent. Marka z Grupy Stellantis liczy na podtrzymanie dobrej passy dzięki premierze modelu Opel Grandland drugiej generacji. Nowy SUV debiutuje z cenami od 144 900 złotych za bazową konfigurację Edition 1.2 Hybrid (136 KM) z przekładnią eDTC6.
Kolejnym impulsem do wzrostu sprzedaży będzie pojawienie się poliftingowej edycji Opla Mokki, której zdjęcia załączamy do naszego artykułu. Wnikliwy obserwator zwróci uwagę na przeprojektowaną grafikę reflektorów, inaczej wykończoną atrapę chłodnicy oraz profil zderzaka, nad którym umieszczono wąski otwór wlotu powietrza. Producent przewiduje wersje wyposażenia Edition lub GS z możliwością ich rozbudowania o dwa pakiety służące do personalizacji.
W kabinie pasażerskiej nowej Mokki zastosowano obicia i tapicerkę wykonane z materiałów po recyklingu. Spłaszczona u góry i u dołu kierownica ma przypominać element znany z samochodów sportowych, podobnie jak konsola środkowa, która sprawia lepsze wyrażenie jakościowe. Standardem w oplowskim crossoverze jest m.in. dzięsięciocalowy panel informacyjny. Ekran dotykowy stacji multimedialnej można obsługiwać za pomocą widżetów (podobnie jak w smartfonie) lub w połączeniu z opcjonalnym systemem nawigacji.

Konfiguruj
Konfiguracja
Gotowe
W gamie silnikowej Opla Mokki figurują jednostki benzynowe, hybryda 1.2 z instalacją 48 V oraz pełna wersja elektryczna. Ta ostatnia uzyskuje moc 156 koni mechanicznych oraz do 260 niutonometrów momentu obrotowego. Prąd zmagazynowany w „baterii” o pojemności 54 kWh powinien kierowcy wystarczyć, aby ten mógł rozwinąć autem zasięg maksymalnie 403 kilometrów na jednym ładowaniu.