Toyota sięgnie po nazwy modeli sprzed lat
Japońska marka zamierza „odkurzyć” nazwy swoich starszych modeli, promując samochody o pełnym napędzie elektrycznym. Z marketingowego punktu widzenia wydaje się to lepszym posunięciem niż stosowanie połączeń małych i wielkich liter oraz cyfr, jak w oznaczeniu „Toyota bZ4X”.
Toyota bZ4X to średniej wielkości samochód elektryczny, który główne podzespoły dzieli z modelem Subaru Solterra. Człon „bZ” jest skrótem od angielskiego wyrażenia beyond Zero, co podkreśla, że auto zapewnia podczas jazdy zerową emisję dwutlenku węgla. Czwórka odnosi się do pozycjonowania w toyotowskiej hierarchii modelowej, zaś litera „X” wskazuje, że mamy do czynienia z crossoverem lub pojazdem terenowo-rekreacyjnym.
Nie brak głosów, że zbitkę małych i wielkich liter oraz cyfry 4 trudno zapamiętać. Tym bardziej, że producent z Kraju Wschodzącego Słońca szykuje kolejne nowości, co automatycznie pociągałoby za sobą konieczność modyfikacji poszczególnych elementów składowych w nazwie handlowej danego modelu. Najwyraźniej do podobnego wniosku doszli też Japończycy, którzy zaprezentowali niedawno zupełnie nowe auto elektryczne. Nazwano je Toyotą Urban Cruiser jako nawiązanie do miejskiego crossovera, dostępnego w salonach dealerskich na przełomie pierwszej i drugiej dekady bieżącego stulecia.
Znający sprawę portal Autocar ustalił, że „odkurzenie” nazw modeli sprzed lat jest według Toyoty posunięciem racjonalnym, co postulowała zwłaszcza europejska centrala koncernu. Taki zabieg pozwala uprościć nomenklaturę, a dzięki nawiązaniu do przeszłości powstaje dodatkowy ładunek emocjonalny, który może oddziaływać na wyobraźnię potencjalnego klienta.