Ford Puma 1.0. Czy to crossover z pazurem?
Ford Puma to crossover, który na rynku jest już od 2019 roku. Jednak aktualny wizerunek to wynik modernizacji przeprowadzonej w 2024 roku. W teście sprawdzamy, jak spisuje się odnowiony model wyposażony w silnik 1.0 o mocy 155 KM i w wersji wyposażeniowej ST Line X.
Ford Puma to jeden z tych modeli amerykańskiej marki, którego nazwa miała dwa życia. Najpierw w okresie 1997-2002 oferowane było nieduże, sportowe coupe. Po 17 latach firma powróciła do zadziornego nazewnictwa, ale tym razem dopasowano je do crossovera.
W tej postaci samochód nie zyskał, niestety zbyt dużego grona fanów. Dość powiedzieć, że według danych IBRM Samar w 2024 roku na auto zdecydowało się 1968 polskich kierowców. Tymczasem liderkę segmentu Toyotę Yaris Cross wybrało w tym czasie 15 612 klientów.
W teście sprawdziliśmy wszelkie za i przeciw dotyczące tego samochodu. Tym samym udało nam się zweryfikować czy osoby omijające ten model mają rację. A może brak zainteresowania jest niesłuszny, bo auto ma więcej plusów niż minusów?
Ford Puma – miły dla oka
Ford Puma po modernizacji przeprowadzonej w 2024 roku nie różni się znacząco pod względem koncepcji od przedliftingowej wersji. Owszem nowsze wydanie można łatwo rozpoznać po nowym wzorze reflektorów, logo przeniesionym z maski na atrapę chłodnicy, czy inaczej ukształtowanych zderzakach, ale nadal jest to przyjaźnie wyglądający crossover z wyoblonymi reflektorami i obfitymi wypukłościami karoserii.
We wnętrzu na pierwszy plan wysuwają się materiały dobrej jakości oraz sportowe atrybuty. No tak, to przecież wersja ST Line X. Siedzenia pokryto Alcantarą połączoną ze sztuczną skórą, a to wszystko wykończono czerwonymi szwami. Takie same przeszycia są też na desce rozdzielczej oraz na dobrze leżącej w dłoniach kierownicy.
Pod względem przestronności części pasażerskiej trudno mieć autu coś do zarzucenia. To prawda, że z tyłu nie ma nadmiaru ilości miejsca na nogi czy nad głowami, ale pod tym względem Ford Puma nie odbiega od klasowych konkurentów.
Ford Puma – zmieści więcej niż myślisz
Za to samochód okazuje się bardzo udany pod względem transportowym. Elektrycznie sterowana tylna klapa skrywa dostęp do bagażnika o pojemności 456 l. Dla Porównania Toyota Yaris Cross w wersji z przednim napędem ma kufer o objętości 397 l.
Po złożeniu tylnej kanapy w Fordzie Pumie uzyskuje się część ładunkową o pojemności 1216 l. Te wartości dotyczą auta z zestawem naprawczym opon. Wersja z kołem zapasowym ma bagażnik o pojemności 410-1170 l.
Ford Puma ma jeszcze jeden atut w postaci schowka MegaBox. Co to takiego? Otóż pod podłogą kufra (można ją ustawić na jednym z dwóch poziomów, a dzięki temu po złożeniu kanapy nie powstaje próg) wygospodarowano przestrzeń na plastikową skrytkę o pojemności 81 l (34 l w wersji z kołem zapasowym).
W Megaboksie można przewozić, np. brudne rzeczy. A co z utrzymaniem czystości tej części pojazdu? Otóż na dnie schowka jest korek spustowy, a tym samym MegaBox można umyć, a woda wyleci swobodnie przez otwór na dnie.
Ford Puma – czy jej konie mechaniczne są żwawe?
Ford Puma oferowany jest wyłącznie z 3-cylindrowym silnikiem 1.0 Ecoboost, ale dostępne są trzy wersje mocy – 125 KM, 155 KM bądź 170 KM. W teście sprawdziliśmy co potrafi 155-konna miękka hybryda.
Samochód nie jest wprawdzie zawalidrogą, ale przyspieszenie do setki po 8,7 s nie robi dużego wrażenia. Wystarczy to do sprawnego przemieszczania się, ale nie ma co liczyć nawet na namiastkę sportowych doznań.
Nie zapewnia ich także współpracująca z jednostką 7-stopniowa, automatyczna skrzynia biegów. To prawda, że poszczególne biegi włącza bez szarpnięć, ale nie robi tego zbyt szybko. Sytuację poprawia nieco ustawienie dźwigni w sportowym trybie.
Ford Puma – prosimy o mniejszą konsumpcję
Silnik Forda Pumy nie jest niestety wzorem ekonomiczności. Średnie zapotrzebowanie na paliwo podawane przez producenta to 5,8 l/100 km. Tymczasem podczas testu przeciętne spalanie wyniosło 7,6 l/100 km. To nieco za dużo w stosunku do danych technicznych i jak na wielkość oraz osiągi pojazdu.
Ford Puma ma zawieszenie o sztywnej charakterystyce, a jeżeli do tego dodamy opony o niskim profilu to wynik jest łatwy do przewidzenia – ograniczony komfort resorowania. Na szczęście słabe tłumienie nierówności dotyczy tylko częstych poprzecznych wybojów. Na dużych poprzecznych garbach nie odczuwa się spadku komfortu jazdy.
Trzeba natomiast przyznać, że Ford Puma okazuje się samochodem stabilnym podczas dynamicznego pokonywania zakrętów. Nadwozie nie przechyla się na nich nadmiernie, a w opanowaniu pojazdu pomaga wystarczająco precyzyjny układ kierowniczy.
Ford Puma – atrakcyjne ceny dzięki rabatom
Ford Puma to crossover kosztujący w promocji minimum 98 900 zł. Mniej niż 100 tys. zł to dobra propozycja. Jednak za taką kwotę otrzymuje się 125-konną wersję z manualną skrzynią biegów oraz ze specyfikacją Titanium.
W przypadku odmiany o mocy 155 KM trzeba zapłacić od 119 250 zł, ale pod warunkiem, że zadowolimy się autem z wyposażeniem ST Line. Za wersję ST Line X (testowana) Ford życzy sobie obecnie 125 050 zł.
Ford Puma – crossover wart uwagi
To prawda, że Ford Puma ma pewne nidoskonałości (każde auto je ma), ale najważniejsze jest to, że znacznie więcej jest plusów. Niewielkie nadwozie skrywa całkiem przestronne i funkcjonalne wnętrze, dynamika jest więcej niż zadowalająca, a do tego dochodzi dobre prowadzenie. Samochód jest wart uwagi także z racji korzystnych, promocyjnych cen.
Zdjęcia: Krzysztof Panek