DS7 Crossback E-tense: luksus i moc
Średnia ocena6.2
6.2Śr. ocena
Mało który model może się pochwalić tak ekskluzywnym debiutem. W 2017 roku DS7 Crossback został wybrany przez nowego prezydenta Francji na pierwszy, oficjalny przejazd. Sprawdziliśmy 300-konną hybrydę PHEV.
Futurystyczny - to chyba najlepsze określenie dla tego samochodu. Jego sylwetka jest tak niecodzienna, że mimo obecności na rynku od czterech lat, nadal zwraca uwagę przechodniów. Ba, większość z nich wcale nie kojarzy go z marką DS Automobiles, o której istnieniu nawet nie słyszeli. To potwierdza opinię, jak trudno w czasach ogromnej konkurencji przebić się z nowym produktem do klienta .
Przedstawiciele marki DS Automobiles, jeszcze przed narodzinami modelu DS7 Crossback zapewniali, że będzie to samochód zupełnie nowy, stworzony od podstaw. I tak pojawiła się „siódemka”, niepodobna do żadnego Citroena, co wytykano w poprzednich modelach marki. Markę DS Citroen utworzył pod koniec 2014 roku, z założeniem, że stanie się ona najbardziej prestiżową w koncernie, czymś takim, jak Lexus dla Toyoty.
Jako pierwszy, model DS7 Crossback „zareklamował” Emmanuel Macron. „Prezydencki” DS 7 Crossback był odpowiednio spersonalizowany. Wyposażony został m.in. w otwierany dach, aby umożliwić nowo wybranemu prezydentowi Republiki Francuskiej swobodne pozdrawianie Francuzów zebranych na Polach Elizejskich.
Później nastąpiło jednak bolesne zderzenie z bezlitosnym rynkiem. Za słabą sprzedaż modelu odpowiada jego wysoka cena, zwłaszcza na tle niemieckiej czy japońskiej konkurencji. Klienci nie dają sobie wmówić, że DS, to dużo więcej niż Citroen czy Peugeot, a w konsekwencji wartości rezydualne DS-ów szybko lecą w dół. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo komfortowy, luksusowo wykończony SUV, który będzie dobrym wyborem dla kogoś, kto niekoniecznie chce jeździć BMW czy Mercedesem.
Styl
Choć to spory SUV, mierzący blisko 4,6 metra długości, jest lekki i opływowy. Ogromną stylizacyjną rolę odegrały tu chromowane listwy, które są wszędzie. Obramowanie przednich reflektorów połączono z wlotem powietrza i poziomą listwą. Listwy otaczają też szczelnie boczne szyby. Nie pożałowano chromu, a tak naprawdę to imitującego go plastiku, dookoła tylnych świateł i dwóch potężnych wylotów rur wydechowych.
Chromowane wykończenie doskonale uzupełnia się ze srebrzystym metalicznym lakierem pokrywającym nadwozie. Duże wrażenie robią reflektory przednie z systemem Active Led Vision, który dostosowuje natężenie oświetlenia do panujących warunków na drodze. Podczas włączania ich elementy wewnętrzne obracają się wokół własnej osi i połyskują niczym kryształy dając nieprawdopodobny efekt wizualny.
Nie mniej oryginalne są klosze świateł tylnych, w których elementy ledowe tworzą oryginalną siatkę w kształcie rombów. Ze sportowych dodatków warto dodać duży spoiler dachowy oraz 20 calowe felgi z szerokimi oponami o rozmiarze 235.
Napęd
Nasze auto testowe napędzał układ hybrydowy typu plug-in, składający się z jednostki benzynowej 1,6 200 KM oraz silnika elektrycznego, których łączna moc wynosi 300 KM. Napęd PHEV współpracuje z ośmiostopniową przekładnią automatyczną, której praca jest płynna i dobrze dostosowana do tak dużej mocy. Jednostka ta ma spory moment obrotowy o maksymalnej wartości 320 Nm już od 2500 obrotów na minutę, co przekłada się na płynną i dość dynamiczną jazdę. Przyspieszenie do setki zabiera 6,5 sekundy, w mieście samochód jest żwawy i co ważniejsze nie jest paliwożerny.
Gdy jedziemy z naładowaną baterią i delikatnie obchodzimy się z pedałem gazu, spalanie może zejść do 1,5 litra. Przy jeździe ze znacznymi prędkościami, w trybie spalinowym, zużycie rośnie do 8,5 litrów, co nadal wydaje się wynikiem do zaakceptowania. Kultura pracy tej jednostki zasługuje na pochwałę. Silnik jest nie tylko ekonomiczny, ale również wyjątkowo cichy.
Charakterystyka zawieszenia uzależniona jest od wybranego trybu jazdy (comfort, auto lub sport). Może być zatem miękkie lub usztywnione. System kontroluje nierówności drogi i automatycznie steruje zakresem tłumienia amortyzatorów, co zapewnia „francuski” komfort jazdy. Jednak podczas szybkiego pokonywania zakrętów nadwozie trochę się przechyla i warto wówczas odjąć trochę gazu.
Funkcjonalność
Często bywa tak, iż w nowoczesnych samochodach mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią. Ktoś może powiedzieć: „a po co mi przełączniki w kształcie szlifowanego kryształu, czy na desce rozdzielczej musi być pikowana w kratę skóra kolorystycznie nawiązująca do tapicerki? Jak już jest informacja o aktualnym czasie na komputerze, to po co jeszcze wstawiono tradycyjny zegarek, który wysuwa się po włączeniu zapłonu?”
Jeśli dla kogoś jest to zbędne, niech nie wybiera auta tej marki. W DS7 każdy detal jest przyjemny w dotyku i wykonany z wysokiej jakości materiału, obojętnie czy jest to plastik, skóra czy bawełna. W aucie nie ma tradycyjnych zegarów, zastąpił je 12-calowy wyświetlacz ze zmienną grafiką. Jest czytelna i ograniczona do minimum, aby nie absorbować kierowcy zbędnymi informacjami. Na fotelach z wysuwanymi poduszkami pod uda podróżuje się wygodnie. Są wentylowane, podgrzewane i mają funkcję masażu.
Z tylu miejsca jest pod dostatkiem, zaplanowano je dla trzech osób raczej o średnim wzroście. Duży schowek centralny, miejsce na dwie puszki i spory, z podwójną podłogą, bagażnik o pojemności 555 litrów, to atuty samochodu przygotowanego do dłuższych podróży. Wysokiej klasy sprzęt Hi-fi firmy Focal Electra ma bardzo dobry dźwięk godny auta z wyższej półki.
Koszty
Konkurent dla Alfy Romeo Stelvio czy Forda Kuga Vignale został atrakcyjnie wyceniony i w bazowej specyfikacji jego ceny zaczynają się od 149 tys. zł. Testowe auto miało jednak wiele opcji, za które do podstawowej ceny trzeba doliczyć nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych.
DS7 Crossback Grand Chic E-Tense 300 KM 4x4 z automatyczną skrzynią biegów kosztuje aż 254 900 zł. To o ponad 100 tys. zł więcej niż odmiana bazowa i więcej niż ceny niektórych niemieckich konkurentów. To nie wróży temu udanemu skądinąd autu, dobrej sprzedaży.

Konfiguruj
Konfiguracja
Gotowe
Podsumowanie
Luksusowy, francuski SUV jest naprawdę bardzo ładny. Nie jest jednak tani, a zamawiając go z bogatszym wyposażeniem szybko przekroczymy 250 tys. zł. Ktoś powiedział, że samochody kupuje się oczami. Jeśli ograniczymy się tylko do tego aspektu, DS7 Crossback ma szansę wygrać z konkurencją. Poza oczywistą urodą ma też kilka technicznych zalet, z czego najistotniejszą jest mocny silnik oraz dopracowana skrzynia biegów, a także napęd na cztery koła.
Problemem marki może być jej słabe postrzeganie. Wiele osób nie traktuje DS-a jak marki premium, a sporo osób w ogóle jej nie kojarzy. W takiej sytuacji zakup auta za ponad 250 tys. zł może być mocno ryzykowny z powodu późniejszej, szybkiej utraty wartości.