Rozładowany akumulator – jak sobie z nim poradzić?
Rozładowany akumulator to jeden z najczęstszych problemów, z jakim spotykają się kierowcy podczas mrozu. Można się jednak odpowiednio przygotować i zabezpieczyć akumulator przed rozładowaniem.
Jeśli akumulator nie jest w stanie uruchomić silnika albo nawet centralnego zamka – to doszło do głębokiego rozładowania. Ma ono bardzo poważne skutki dla podzespołu. Niekiedy akumulatora nie uda się już uratować. Nie przyjmuje prądu ładowania i nadaje się do natychmiastowej wymiany na nowy. Pomóc może zastosowanie specjalnej ładowarki mikroprocesorowej, która ma program do ładowania akumulatorów po głębokim rozładowaniu. Ale to nie przywróci stanu sprzed głębokiego rozładowania.
W większości przypadków akumulator daje się naładować ponownie. Jednak trzeba pamiętać, że po głębokim rozładowaniu, może zapewnić zaledwie od 10 do 50 procent pojemności sprzed rozładowania. A zatem nietrudno się domyślić, że akumulator będzie stale powodował problemy.
W czasach PRL kierowcy cierpieli na deficyt części samochodowych, a zimy były wyjątkowo mroźne. W efekcie niektórzy stosowali specjalną metodę ratowania akumulatorów po głębokim rozładowaniu. Polegała ona na kilkakrotnej wymianie elektrolitu w akumulatorze i ładowaniu go prądem o określonych parametrach. Dziś na szczęście nie trzeba tego robić. Akumulatory są bezobsługowe i zabezpieczone przez dostaniem się do środka. Nie trzeba dolewać żrącego elektrolitu. W sklepach są dziesiątki modeli akumulatorów samochodowych. Ich ceny nie są wygórowane.
Rozładował się akumulator – jak wejść do środka samochodu?
W starszych samochodach nie było problemu, gdy rozładował się akumulator. Kierowca wyjmował kluczyk, otwierał drzwi. Potem otwierał maskę. Wyjmował akumulator i niósł go do domu, żeby go naładować. Albo ładował go w aucie, jeśli miał przedłużacz, łączący prostownik z gniazdkiem w domu lub w garażu.
Obecnie niemal każdy samochód ma centralny zamek i kluczyk elektroniczny. Kierowcy przyzwyczaili się do tego na tyle, że zapomnieli o istnieniu standardowych rozwiązań. Kiedy rozładuje się akumulator samochodowy, nie wiedzą co robić, jak dostać się do środka auta.
W sieci można było znaleźć nawet filmy, w których doradzano, żeby podłączyć się do tylnej lampki oświetlenia tablicy rejestracyjnej i w ten sposób zasilić instalację elektryczną w aucie, co powinno uruchomić centralny zamek.
Każdy samochód wyposażony w centralny zamek i elektroniczny kluczyk ma furtkę ratunkową na wypadek rozładowania akumulatora albo chęci demontażu akumulatora. W drzwiach kierowcy (w niektórych kombi także w tylnej klapie) znajduje się standardowy, mechaniczny zamek z bębenkiem. Prawdopodobnie jest ukryty pod zaślepką. Trzeba ją unieść – i już mamy dostęp do zamka.
A skąd wziąć kluczyk? Grot kluczyka jest ukryty w kluczyku elektronicznym. Zazwyczaj trzeba coś nacisnąć, coś wysunąć, żeby uzyskać dostęp. I już można łatwo otworzyć drzwi kierowcy, potem dostać się do środka i otworzyć maskę. Droga do rozładowanego akumulatora utorowana.
Czasami to nie działa, bo bębenek został zaniedbany. I to właśnie należy przećwiczyć przed zimą, przed mrozami. Bębenek standardowego zamka trzeba co pewien czas (raz na rok) posmarować smarem i poruszać. Wtedy będzie działać.
Jak uruchomić auto z rozładowanym akumulatorem?
Najszybszy i najbardziej niezależny sposób to skorzystanie z baterii startowej. Znana jest ona także pod nazwą booster. Może mieć postać urządzenia wielofunkcyjnego, z kompresorem, latarką itd.
Sercem boostera do akumulatora jest bateria litowo – jonowa (taka sama, jak w laptopach) o dość dużej pojemności. Booster ma przewody i klemy, tak samo, jak ładowarka do akumulatora (i prostownik). Przewód dodatni podłącza się do bieguna dodatniego, przewód ujemny do masy (czyli dowolnego metalowego miejsca pod maską auta) i już można uruchomić silnik. Oczywiście, jeśli akumulator w boosterze jest naładowany.
Tylko… jak wspomnieliśmy wcześniej, akumulator po głębokim rozładowaniu może nie przyjmować prądu. Zatem ponowne uruchomienie auta znów będzie wymagać zastosowania boostera. A ten może się rozładować po jednym uruchomieniu.
Akumulator ma magiczne oczko, które wskazuje, czy jest naładowany. Można też kupić prosty elektroniczny tester za kilkanaście złotych, który pozwoli to sprawdzić. W samochodach z systemem zarządzania energią BEM auto samo ostrzega kierowcę, że akumulator jest rozładowany.
Nie ma problemów z rozładowanym akumulatorem w samochodach, które dużo jeżdżą, chyba że akumulator jest stary, a w nocy jest silny mróz.
Jak chronić akumulator przed głębokim rozładowaniem?
• Jeśli auto jest eksploatowane sporadycznie, albo na krótkich trasach, co pewien czas trzeba akumulator naładować za pomocą ładowarki albo prostownika. Taki sposób eksploatacji zdecydowanie przedłuża życie akumulatora.
• Jeśli auto parkuje na zewnątrz, to przed mroźną nocą można akumulator wymontować z samochodu i „przenocować” go w domu.
• Jeśli auto parkuje w ogrzewanym garażu, nie powinno dojść do głębokiego rozładowania na skutek mrozu.
• Montaż dodatkowych urządzeń elektronicznych, np. alarmu, rozbudowanego audio albo stacji multimedialnej może rozładowywać akumulator po wyłączeniu silnika. Warto sprawdzić wartość prądu spoczynkowego. Jeśli jest za duża – jakieś urządzenie elektroniczne zużywa za dużo prądu albo jest przebicie lub inny problem w instalacji elektrycznej auta.
Nie należy ładować zamrożonego akumulatora, przyniesionego do domu z mrozu. Akumulator musi postać kilka godzin w ciepłym pomieszczeniu, aby jego temperatura zrównała się z temperaturą otoczenia. Wtedy można go ładować. Podłączenie ładowarki do zmrożonego akumulatora może spowodować jego wybuch. Nowy akumulator samochodowy kosztuje średnio od 200 do 300 zł.
Michał Lisiak