Ineos Grenadier – może to ostatni, co tak w terenie wodzi
Średnia ocena9
9Śr. ocena
Grenadier jest motoryzacyjnym patchworkiem uszytym według najlepszych wzorców. Co więcej, spora część wykorzystanych „skrawków” została przetworzona, wzmocniona i na nowo skalibrowana tak, aby sprostała wysokim wymaganiom konstruktorów modelu. Dzięki temu efekt „szycia” jest znakomity.
Historia powstania Grenadiera to opowieść o miłości (do pewnej marki samochodowej), o dobroczynnym wpływie życia towarzyskiego (w londyńskim pubie) na rozwój motoryzacji oraz o zbrodni dokonanej (w tymże pubie) na grenadierze. No i oczywiście o trafnym zdefiniowaniu celu, o właściwie zainwestowanych pieniądzach i o sprawnym zarządzaniu projektem, czyli o tym wszystkim, co cechuje dobry biznes.
Defender nie żyje, niech żyje Grenadier
Nie byłoby Grenadiera, gdyby nie było Defendera. To kultowe brytyjskie auto terenowe wytwarzane od 1983 roku (pod nazwą Defender od 1990 roku) zdobyło serca fanów aut terenowych na całym świecie. Na początku 2016 roku Land Rover zdecydował jednak o odesłaniu kultowego modelu na zasłużoną emeryturę.
Informacja o końcu Defendera odbiła się żałosnym echem wśród miłośników marki. W tej grupie znalazł się sir Jim Ratcliffe, brytyjski miliarder, inżynier chemik i biznesmen, prezes i dyrektor generalny grupy chemicznej INEOS, którą założył w 1998 roku. Dwadzieścia lat później Ratcliffe był już najbogatszym człowiekiem w Wielkiej Brytanii, z fortuną wartą ponad 21 miliardów funtów. Po kolejnych pięciu latach jego majątek wyceniono już na prawie 30 miliardów funtów netto, co czyniło go drugą najbogatszą osobą w Wielkiej Brytanii.
Zdegustowany decyzją Land Rovera sir Ratcliffe uznał, że na rynku samochodowym zwolniło się miejsce dla prostego, praktycznego i ciężko pracującego pojazdu z napędem 4x4. Pomysłem stworzenia od podstaw takiego właśnie auta podzielił się z przyjaciółmi przy piwie w swym ulubionym londyńskim pubie The Grenadier. Nazwa baru nawiązuje do legendy o młodym żołnierzu z formacji grenadierów, którego przyłapano na oszukiwaniu podczas gry w karty i pobito na śmierć. Tragiczny los nieznanego grenadiera zainspirował wpierw nazwę pubu, a lata później - pośrednio – także nazwę samochodu.
Sir Ratcliff jak postanowił, tak uczynił. Jeszcze w 2016 roku utworzył firmę Ineos Automotive Limited, motoryzacyjny oddział konglomeratu Ineos. Dalej, prace postępowały bardzo szybko. Pierwsze informacje na temat auta ujawniono w lipcu 2020 roku, w połowie kolejnego roku zaprezentowano wystrój kabiny pasażerskiej oraz specyfikację techniczną, a produkcję rozpoczęto w październiku 2022 roku w fabryce, mieszczącej się we francuskim mieście Hambach, a odkupionej od Daimlera. Od pomysłu do uruchomienia produkcji minęło zatem sześć lat (na marginesie: historia polskiego auta elektrycznego – Izery - również zaczęła się w 2016 roku, a jej produkcja ma ruszyć w… 2026 rok).
Ineos Grenadier – prostota i funkcjonalność
Slogan twierdzący, że Grenadier łączy surowy brytyjski design z niemieckim rygorem inżynieryjnym znajduje odzwierciedlenie w faktach. Klasyczny, pudełkowaty kształt nadwozia plasuje auto stylistycznie gdzieś pomiędzy Land Roverem Defenderem pierwszej generacji, a Mercedesem klasy G (każdej generacji). Taki design jest z pewnością miły dla oczu zwolenników aut terenowych z prawdziwego zdarzenia. Dla pozostałych Grenadier jawić się będzie dinozaurem, który uciekł z parku jurajskiego.
Konserwatywny styl nadwozia doskonale wpisuje się w terenowe przeznaczenie Grenadiera i jego funkcjonalność, jest również ponadczasowy. Pod względem wyglądu auto (już bardziej) się nie zestarzeje.
Co więcej, pudełkowy kształt Grenadiera sprawia, że model wygląda solidnie i potężnie, nie tylko ze względu na swe wymiary zewnętrzne (długość 4 896 mm, szerokość 1 930 mm, wysokość 2 036 mm, prześwit 264 mm). Proste linie nadwozia są gdzieniegdzie tylko przerywane przez praktyczne mocowania, umożliwiające zainstalowanie akcesoriów niezbędnych do jazdy w terenie. Koła zostały umieszczone w rogach obudowy, aby zminimalizować zwisy nadwozia i zapewnić lepsze właściwości terenowe. Dzięki temu kąt natarcia sięgnął 35,4 stopnia, zejścia 36,1 stopnia, a rampowy 28,2 stopnia.
Bagażnik otwiera się za pomocą dwuskrzydłowych drzwi. Na lewym, węższym skrzydle można zamocować drabinkę wiodącą na dach auta, na prawym – szerszym – zamontowano koło zapasowe. To również ukłon w stronę klasyki terenowej oraz funkcjonalności pojazdu. Kto raz musiał wyciągać w błocie „zapas” skryty w podwoziu, temu nigdy nie będzie przeszkadzać koło zawieszone na tylnych drzwiach, choćby zasłaniało widok za autem.
Ineos Grenadier – kokpit rodem z samolotu
Pierwsze spotkanie z wnętrzem Grenadiera może kierowcę onieśmielić liczbą różnego rodzaju przycisków i pokręteł dominujących na desce rozdzielczej. Nie ma tu mowy o dotykowych panelach, czy przesuwaniu palcami po ekranie w poszukiwaniu funkcji ukrytych głęboko w komputerze pokładowym. Wszystko co niezbędne, bądź przydatne kierowcy, znajduje się na wierzchu, w zasięgu jego ręki, w postaci fizycznych włączników. Są duże i wyraźnie oddzielone od sąsiednich tak, by można było łatwo trafić w odpowiedni guzik nawet dłonią w rękawicy.
Panel sterowania został zwieńczony u góry ekranem multimedialnym. W przeciwieństwie do wielu innych aut, w Grenadierze nie stanowi on głównego elementu wystroju kabiny. Można wręcz zarzucić mu nadmiar skromności i konserwatyzm graficzny. Jeśli ktoś lubi ekran skrzący się kolorami, będzie zawiedziony, jeśli wszelako traktuje wyświetlacz jako źródło informacji – nie powinien narzekać.
Zupełnie unikalnym rozwiązaniem jest dodatkowy panel sterowania umieszczony na podsufitce. Skojarzenie z kabiną samolotu jest nieuchronne. To właśnie na górze pod sufitem znajdują się przyciski, które odpowiadają za funkcje związane z jazdą po bezdrożach. Konstruktorzy auta nie zapomnieli także o pozostawieniu w tym panelu „pustych” klawiszy z wiązkami elektrycznymi, do których można podpiąć zewnętrzne akcesoria potrzebne w terenie, np. wyciągarkę.
Kierownica o dość grubym wieńcu dobrze leży w dłoniach. Na jej prawym ramieniu wśród wielu innych przycisków znalazło się miejsce dla tajemniczego, czerwonego włącznika. Obsługuje on specjalny sygnał dźwiękowy ostrzegający rowerzystów o nadjeżdżającym Grenadierze. Od zwykłego klaksonu różni się tonem i głośnością, które zostały tak dobrane, aby nie przestraszyły rowerzysty jadącego drogą.
Pudełkowaty kształt nadwozia sprawia, że wnętrze Grenadiera jest obszerne w każdym wymiarze. Pięć osób powinno w nim wygodnie podróżować, pasażerowie z tyłu raczej nie będą narzekać na brak miejsca. Wygodzie jazdy sprzyjają duże i komfortowe fotele Recaro.
Podróżni nie będą musieli też specjalnie ograniczać się z pakowaniem bagażu. Standardowa pojemność bagażnika to 1 152 litry, a maksymalna sięga 2 035 litrów. Starczy na zabranie wielu, wielu niezbędnych rzeczy.
Ineos Grenadier – napęd
Grenadier jest dostępny z dwoma silnikami do wyboru. Oba są konstrukcji BMW (według producenta zostały gruntownie zmienione i ponownie skalibrowane przez koncern Magna-Steyr), oba są sześciocylindrowe, oba mają po 3 litry pojemności, w obu prędkość maksymalna auta to 160 km/h.
Jednostka benzynowa oferuje 286 KM, 450 Nm maksymalnego momentu obrotowego oraz przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 8,6 s; jednostka wysokoprężna ma 249 KM, 550 Nm maksymalnego momentu obrotowego oraz przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 9,9 s. Za przenoszenie mocy odpowiada, znana z aut BMW, 8-biegowa przekładnia automatyczna ZF.
Grenadier ma stały napęd na wszystkie koła oraz dwubiegową skrzynię rozdzielczą marki Tremec o przełożeniu 2,5:1, z blokadą centralnego mechanizmu różnicowego. Skrzynię rozdzielczą obsługuje się jak najbardziej klasycznie - mechanicznie, za pomocą drążka znajdującego się obok lewarka (rodem z BMW) automatycznej skrzyni biegów. Opcjonalnie dostępne są elektroniczne blokady przedniego i tylnego dyferencjału.
Za wyhamowanie jadącego Grenadiera odpowiada opracowany we współpracy z Brembo układ hamulcowy z przednimi tarczami wentylowanymi o średnicy 316 mm i zaciskami z dwoma tłoczkami. Z tyłu są tarcze o średnicy 305 mm i zaciski jednotłoczkowe.
Trzon podwozia Grenadiera stanowi klasyczna, pełna rama o przekroju skrzynkowym i grubości do 3,5 mm. Mosty napędowe dostarcza włoska firma Carraro, znana z produkcji elementów do ciągników rolniczych. Zawieszenie składa się z amortyzatorów Bilstein oraz progresywnych sprężyn śrubowych marki Eibach.
Ineos Grenadier – wrażenia z jazdy
Jakie może być najlepsze miejsce na spotkanie z autem, które wydaje się być stworzone na potrzeby parku jurajskiego? Oczywiście bezdroża Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Krajobrazowo cudowne jesienią, ale też bardzo wymagające pod względem off-roadu, okazały się być środowiskiem naturalnym Grenadiera. Nie straszne mu były ani leśne ostępy, ani strome podjazdy, ani ostre zjazdy, ani błoto, ani kamieniste nawierzchnie, ani szutry, ani nawet głęboki piach Pustyni Siedleckiej. W każdej sytuacji parł do przodu z niezmąconym spokojem. Jedyne co mogłoby go zatrzymać, to zbyt wąska leśna przesieka (jednak to kawał samochodu) lub ostry zakręt, ewentualnie zawracanie na małej powierzchni (13,5-metrowy promień skrętu nie ułatwia manewrowania tym kolosem). Oczywiście woda również mogłaby stanowić przeszkodę nie do pokonania (w końcu to nie amfibia ani wehikuł Pana Samochodzika), ale pod warunkiem, że jej poziom przekroczyłby 800 mm (granica brodzenia dla Grenadiera).
W sumie, takiego zachowania w terenie można było spodziewać się po Grenadierze. Dlatego właśnie sir Ratcliff uruchomił cały projekt, aby powstał samochód, który w trudnych warunkach „nie pęka”. Jeśli mielibyśmy wyróżnić jedną cechę Grenadiera, byłaby to zapewne solidność, którą widać i czuć już od pierwszego spojrzenia, a która znajduje swoje potwierdzenie w offroadowej praktyce.
Grenadier za to pozytywnie zaskakuje na normalnej drodze. Zwykle im auto lepiej sprawia się w terenie, tym słabiej zachowuje się na asfalcie. Coś za coś. A tu niespodzianka. W cywilizowanym świecie podróż Grenadierem jest całkiem przyjemna, wręcz komfortowa. Oczywiście, w kategorii aut terenowych. Zawieszenia zachowuje się bardzo przyzwoicie, dobrze tłumi nierówności, nie pozwala autu na przesadne bujanie, ani na przechyły podczas pokonywania zakrętów.
Ineos Grenadier – cena
Auto o takiej specyfice i takich osiągach nie może być tanie. Cena Grenadiera, niezależnie od wersji silnikowej, zaczyna się od 100 tys. euro, czyli około 445 tys. zł. Pocieszające jest, że za tę kwotę otrzymujemy samochód bogato wyposażony, także pod względem właściwości terenowych. Doposażenie Grenadiera może podnieść jego cenę o kilkadziesiąt tysięcy złotych i zbliżyć ją do kwoty pół miliona.
Ineos Grenadier – podsumowanie
Grenadier należy do wymierającego gatunku samochodów terenowych, coraz rzadziej pojawiających się w salonach sprzedaży. Stąd nowy gracz nie ma wielkiej konkurencji na rynku. O serca i portfele klientów walczy przede wszystkim z Jeep’em Wranglerem, Fordem Bronco, Defenderem drugiej generacji, Toyotą Land Cruiser oraz Mercedesem G. Wśród nich jest (i chyba pozostanie) najbardziej niszowym pojazdem.
Auto ma pięcioletnią gwarancję bez limitu kilometrów oraz dwunastoletnią ochronę na perforację nadwozia. Dotychczas w dwóch punktach sprzedaży polskiej sieci oficjalnej dystrybucji Ineosa Grenadiera (w Warszawie oraz w Długołęce pod Wrocławiem) sprzedano 25 sztuk. Dla potencjalnych nabywców modelu fakt, że nie jest on masowo reprezentowany na ulicach oraz na imprezach offroadowych nie jest zapewne jego wadą, lecz zaletą.
Być może pojawienie się Grenadiera na rynku jest zwiastunem odrodzenia się mody na dzielne samochody terenowe. Mody skutecznie zabijanej przez popyt na… SUV-y i crossovery, czyli auta, które wyewoluowały z segmentu terenówek, po czym je skanibalizowały.