

Volkswagen T-Roc drugiej generacji zadebiutował pod koniec 2025 roku, ale rynkową karierę rozpoczął w 2026 roku. Konstruktorzy musieli wznieść się na wyżyny, żeby zaprojektować model, który nie tylko przewyższy poprzednika, lecz także pokona rynkową konkurencję. W teście 150-konnej wersji sprawdzamy, czy auto ma szansę na sukces.
To nie jest nasz pierwszy kontakt z Volkswagenem T-Rokiem. Niemal rok temu mogliśmy ocenić pojazd podczas polskiego debiutu w Warszawie. Była to wówczas statyczna prezentacja, a zatem nie mogliśmy zweryfikować atutów i słabych stron pojazdu podczas jazdy.
Źródło: IBRM SamarJednak wiosną 2026 roku testowaliśmy Volkswagena T-Roca 1.5 eTSI o mocy 150 KM. Wówczas był to egzemplarz w wersji wyposażeniowej R-Line. O tym, jak spisał się ten samochód możecie nie tylko przeczytać, lecz także zobaczyć na filmie.
Źródło: IBRM SamarOd tego czasu dużo zmieniło się w gamie niemieckiej nowości, bowiem pojawiły się nowe wersje silnikowe. Oprócz jednostki 1.5 eTSI (116 KM lub 150 KM) są jeszcze odmiany: 2.0 eTSI 4Motion o mocy 204 KM oraz dwie hybrydy 1.5 TSI HEV o mocy 136 KM lub 170 KM.
Już teraz można wnioskować, że projektanci Volkswagena T-Roca drugiej generacji sumiennie przyłożyli się do powierzonego im zadania. Dowodem na to jest popularność niemieckiego SUV-a wśród klientów.
Według danych IBRM Samar zgromadzonych w aplikacji Mototrendy Pro+ w okresie styczeń-sierpień 2026 roku sprzedano w Polsce 6122 egzemplarze Volkswagena T-Roca. W efekcie pojazd stał się liderem marki przed Volkswagenem Golfem (5008 szt.) oraz Volkswagenem Tiguanem (4373 szt.).
Identyczna odmiana silnikowa, a zatem wrażenia z jazdy i możliwości pojazdu są niemal takie same, jak w przypadku egzemplarza testowanego wiosną. Przypomnijmy, że w tej postaci samochód rozpędza się do setki po 8,9 s, a maksymalnie można nim jechać 212 km/h. Średnie spalanie według producenta to 5,5 l/100 km, natomiast w trakcie testu uzyskaliśmy 7 l/100 km.
Źródło: IBRM SamarSkoro wrażenia z jazdy są takie same i wiemy już, że Volkswagen T-Roc ma przestronne wnętrze i bagażnik o pojemności 475-1350 l, to dlaczego ponownie zajmujemy się tą samą wersją silnikową? Ponieważ w odróżnieniu od poprzedniego sprawdzianu mamy do czynienia ze specyfikacją wyposażeniową Style, a nie R-Line.
Źródło: IBRM SamarTo oznacza niższa cenę, bowiem Volkswagen T-Roc 1.5 eTSI R-Line to obecnie wydatek 150 990 zł, natomiast testowany Volkswagen T-Roc 1.5 eTSI Style kosztuje 145 590 zł. Różnica w cenie nie bierze się, oczywiście znikąd.
R-Line to topowa odmiana nacechowana sportowo. Tylko z tą specyfikacją w standardzie otrzymuje się: przyciemniane tylne szyby, logo R-Line, reflektory IQ.Light Led Matrix, ledowe tylne lamy z dynamicznymi kierunkowskazami, podświetlane listwy oraz logo (przednie i tylne), sportowe fotele i sportową kierownicę, progresywny układ kierowniczy, czarną podsufitkę oraz 18-calowe alufelgi ze sportowymi oponami.
Wersja Style sytuuje się o stopień niżej od odmiany R-Line. To propozycja dla kierowców, którzy oczekują bogatego wyposażenia, a jednocześnie nie są im potrzebne wyróżniki nadające autu sportowy wizerunek.
W porównaniu z uboższą odmianą Life (131 190 zł) Volkswagen T-Roc ze specyfikacją Style w standardzie ma: reflektory LED Plus z dynamiczną regulacją zasięgu i doświetlaniem zakrętów, podświetlane listwy pomiędzy reflektorami i podświetlane wnęki klamek, tylne lampy 3D, srebrne relingi dachowe (w Life – czarne), podgrzewaną kierownicę, ambientowe oświetlenie (w tym podświetlenie przestrzeni nóg z przodu), fotele podgrzewane, z masażem i regulowane na wysokość (kierowcy ErgoActive), bezkluczykowy dostęp, 3-strefową klimatyzację, wybór profilu jazdy, cyfrowe wskaźniki, 17-calowe alufelgi.
Źródło: IBRM SamarVolkswagen T-Roc dostępny jest jeszcze z bazowym wyposażeniem Trend, ale auto wyposażone w taki silnik, jak testowany egzemplarz nie występuje z taką specyfikacją. W tej postaci występuje tylko 116-konna jednostka, a cena tak skonfigurowanego pojazdu to 115 390 zł. Niezależnie od odmiany silnikowej standardem jest automatyczna skrzynia biegów.